poniedziałek, 20 czerwca 2016

"Zabójcza zagadka matematyka" Jordi Sierra I Fabra

Matematykę kocham od urodzenia miłością szczerą i ogromną. Zawsze to właśnie w tym przedmiocie odnajdywałam się najlepiej. Dlatego książka poświęcona matematyce, rozwiązywaniu zadań, na dodatek książka o zabarwieniu detektywistycznym tym bardziej przypadła mi do gustu.

Głównymi bohaterami są trzej uczniowie - Adela, Nico i Luc. Grozi im powtórka przedmiotu, zawalają klasówki, "nie rozumieją i nie wchodzi im do głowy".  Zbliża się koniec roku, ostatni sprawdzian, a oni są nastawieni na porażkę i powtórkowe wrześniowe zaliczenie z matematyki. Po rozmowie z nauczycielem postanawiają dać sobie ostatnią szansę, ale niestety dosięga ich kolejna porażka - klasówka idzie źle, a nad trójką uczniów pojawia się widmo korepetycji, wakacji pełnych wzorów i zadań. Nauczyciel jednak widzi w swoich podopiecznych potencjał - wymyśla szalony plan, 15 zadań: 8 matematycznych i 7 logicznych, które mają ich doprowadzić do znalezienia pewnej osoby, a przy okazji do zaliczenia przedmiotu. W dniu, w którym mają się zmierzyć z wyzwaniem, przybywają w umówione miejsce, w które przybywa też ranny nauczyciel. Przekazuje im wskazówki i osuwa się na ziemię. Przestraszeni uczniowie szukają policji, ale kiedy zostają zlekceważeni postanawiają sami znaleźć zabójcę nauczyciela. Wkraczają w świat zadań matematycznych i rozpoczynają swoją wielką przygodę.

Książka "Zabójcza zagadka matematyka" jest przyjemną pozycją skierowaną do młodzieży. Autor próbuje przedstawić matematykę w pozytywnym  świetle, pokazuje, jak można bawić się zadaniami, jakich trików użyć, aby zaciekawić nawet najbardziej opornych uczniów. Dodatkowo porównuje rozwiązywanie zadań do czytania książek kryminalnych -  tu też trzeba zbadać wiele tropów, żeby dotrzeć do finału zagadki, a także do grania w gry komputerowe, które wymagają logicznego i strategicznego myślenia.

Książka jest bardzo dobrze skonstruowana - zawiera zarówno dużo zadań z rozwiązaniami, jak i spójną akcję, która trzyma w napięciu niczym naprawdę przyzwoita powieść detektywistyczna. Wielki  plus dla autora za postać nauczyciela,  który ryzykuje pozycję w szkole, żeby pomóc swoim uczniom.

Polecam każdemu uczniowi, który ma problemy z matematyką i każdemu nauczycielowi, który nie wie, jak poradzić sobie z uczniami i jak zachęcić ich do zgłębiania matematycznych tajników.


piątek, 17 czerwca 2016

4.06.2016, spotkanie z Tess Gerritsen w ramach Międzynarodowego Festiwalu Kryminału

Ucieszyłam się na wieść, że Tess przyjedzie do Polski. Zaplanowałam sobie to spotkanie, ale do końca nie wierzyłam, że to wszystko może się udać. A udało się i było cudownie.

Spotkanie odbyło się 4.06.2016 we wrocławskim kinie Nowe Horyzonty w pobliżu rynku, poprowadziła je nasza polska autorka - Marta Guzowska. Trwało ponad godzinę i było naprawdę wspaniałym doświadczeniem. 

Pierwsze pytania dotyczyły tego, co najbardziej interesuje każdego potencjalnego mordercę, czyli jaki jest najskuteczniejszy przepis na morderstwo i jak najlepiej ukryć ciało. Potem rozpoczęła się rozmowa o tym, skąd Tess czerpie inspiracje, czy ma w sobie więcej Maury, czy Jane, dlaczego umieszcza akcję swoich książek w Bostonie (i skąd ten Boston taki popularny w twórczości innych pisarzy, chociażby Kinga). Tess zażartowała, że wszystko próbuje dokładnie sprawdzić, w związku z tym jej mąż spędził kiedyś cały dzień jeżdżąc z nią po ulicach Bostonu i szukając kryjówki dla ciała. Chcieli nawet poradzić się taksówkarza, ale stwierdzili, że takie pytanie może ich postawić w złym świetle. Marta Guzowska pytała też o research przy każdej z książek, Tess odpowiedziała, że przeciętnie zajmuje jej to ok. 2 tygodnie, ale do swojej najtrudniejszej książki, czyli "Grawitacji" przygotowywała się 2 lata. Swoją drogą przy okazji nadmienię, że osobiście uważam "Grawitację" za jedną z najlepszych książek autorki - chociaż tak naprawdę odbiega od pozostałych książek gatunkiem - myślę, że spokojnie można podciągnąć ją pod fantastykę. Marta pytała też w nawiązaniu do "Ogrodu kości', czy w planach jest kolejna książka historyczna, okazało się, że jest, podobnie, jak już prawie jest gotowa kolejna część serii o Maurze i Jane. Osobiście nie mogę się doczekać.

Zabrakło czasu na pytania od publiczności, więc nie zdołałam zapytać, czy planuje uwikłać Maurę w romans z moich marzeń. I tak nie zapytałabym, bo jak na złość uleciało mi nazwisko potencjalnego kandydata. Jednak mimo wszystko mocno trzymam kciuki, żeby udało się na kartach powieści połączyć dwójkę moich ulubionych bohaterów - moja wewnętrzna słabość do związków trudnych domaga się tego już od bardzo dawna!

Po spotkaniu nadeszła chwila na autografy i pamiątkowe zdjęcia. Niestety oficjalna część (czyli główna gala i wręczenie nagród) zbliżała się wielkimi krokami i było bardzo dużo osób, a bardzo niewiele czasu, żeby poprosić o autograf i zrobić jakieś pamiątkowe zdjęcie. Moja ekipa miała dużo szczęścia, zdjęcia pamiątkowe są, książki też podpisane, a co najważniejsze pozostało dużo dobrych wspomnień. No i radość z tego, że niedługo pojawi się nowa powieść autorki. (Znając nasze realia, to nie takie niedługo, bo po premierze w USA, do nas przybywa z półrocznym, czasem rocznym opóźnieniem), Jednak i tak jest na co czekać. A póki co mam do nadrobienia najnowszą powieść autorki "Igrając z ogniem" (premiera maj 2016). Też nie mogę się doczekać!

Każdy, kto zna, to wie, że Gerritsen pisze świetnie, a jej książki czytają się same i trzymają w napięciu. A ten, kto nie zna, to zdecydowanie powinien poznać. Na pewno wpadnie po uszy i zanim się spostrzeże, to prawie 20 książek będzie miał za sobą.

Podpisuje się mój "Skalpel" i do dziś pluję sobie w brodę, że nie zakupiłam "Doliny umarłych".



Trzy autografy - mysi, mysiego dziecka i mysiego brata, czyli wszystko zostaje w rodzinie.