sobota, 5 stycznia 2019

"Randka pod jemiołą" Agnieszka Olejnik

Tytuł: Randka pod jemiołą
Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Czwarta strona
Liczba stron: 391
 
Oczywiście znowu nie sprawdziłam, czy to początek jakiejś serii, czy powieść, która stanowi oddzielną jednostkę. Przeczytałam, zachwyciłam się... a teraz będę musiała nadrobić aż 2 wcześniejsze części. No co zrobić! A ja tak lubię chronologicznie! 
 
"Randka pod jemiołą" Agnieszki Olejnik wpadła do mojego czytnika przypadkiem, albowiem zachwyciła mnie okładka."Nie oceniaj książki po okładce" mówili, a ja oceniam i całkiem nieźle na tym wychodzę. Chociaż niewątpliwie pomijam też te mniej atrakcyjne wizualnie, ale wciąż perełki. 

Tym razem powieść zachwyciła mnie od samego początku. Nawet nie samą akcją, nie postaciami, a... stylem. Taka ciepła i gawędziarska opowieść o trudach życia, zdradzie, niespełnionych miłościach, kobietach, które mogą więcej i przypadkach, które chodzą po ludziach. 

Joanna tkwi w swoim poukładanym świecie - mąż, praca, obowiązki. Prasowanie, gotowanie, trzymanie diety. Łóżko. Wszystko idealne i... smutne. Pewnego dnia odkrywa, że mąż ją zdradza. Załamana i nieszczęśliwa popada w rozpacz, depresyjnie zamyka się w sobie i rozpaczliwie próbuje wymyślić, jak odzyskać niewiernego. Na szczęście rodzeństwo i przyjaciele nie zostawiają jej samej sobie. Tłumaczą, przekonują i uświadamiają. Tłuką oczywistości, które dla Joanny są zbyt skomplikowane. Namawiają na zmiany i pokazują, jak zniewolona była do tej pory. Sprawę komplikuje mąż, który wyrzuca dziewczynę z domu - chce tu mieszkać ze swoją nową partnerką. Na dodatek mówi, że dopiero teraz pierwszy raz kocha, a Joanna była pomyłką... 

Agata z Igą ruszają na ratunek. Znajdują Asi przytulny pokój, zapoznają z niezwykle energetyczną Zoją, która rewolucjonizuje jej sposób myślenia. Dzięki temu powoli odżywa, zmienia się. Odkrywa, że wcale nie chce żyć jak dotychczas, wolność jest bardzo kusząca. 

Oczywiście, gdybym przeczytała wcześniejsze części, to byłabym mocno zaprzyjaźniona z bohaterami. Nie da się ich nie lubić. Rodzeństwo, przyjaciele - wszyscy serdeczni i pomocni, w tym dwie milionerki, które mimo większych możliwości żyją normalnie, a za cel wzięły sobie pomaganie innym. Asia odkrywa, jak bardzo denerwuje ją jej obecna posada, jak dość ma etatu nauczyciela. Zastanawia się nad zmianą pracy - tylko czy starczy jej odwagi, żeby aż tak wywrócić swoje życie do góry nogami? A co z uczuciami? Zranione serce boi się na nowo zaangażować, zresztą Joanna sama powtarza, że nie chce być związku, jako kobieta niezależna i wolna nareszcie zaczyna być szczęśliwa. 

Tak, jest przewidywalnie, zbyt sielankowo, trochę naiwnie... ale dla mnie jest też idealnie. Są takie książki, które po prostu same się czytają, a postaci są tak sympatyczne, że mimo ukończenia lektury, myśli wciąż wokół nich krążą. Mam nadzieję, że Autorka nie poprzestanie na tej części, bo jest to taka historia, którą niewątpliwie warto kontynuować. Zwłaszcza że kilka wątków pozostało jeszcze niedokończonych. Poza tym już dawno nie spotkałam się z taką ilością ciepła i serdeczności. Pozytywna lektura wprowadziła mnie w pozytywny nastrój, a tym samym uprzyjemniła końcówkę roku. 
 
Podobało mi się też nienachalne wprowadzanie wątków.  Czy to kwestie macierzyństwa, czy samotności, a nawet homoseksualności - wszystko naturalnie, bez dorabiania wielkich ideologii czy przesadnego przeżywania. Ot ktoś jest sam, a inny ma dzieci i tyle. Ten się zakochał, tamten odkochał, a jeszcze inny żałuje, że zawalił. Wszystko wyważone.  

To na pewno nie jest moje ostatnie spotkanie z Autorką. Mam nadzieję, że zanim nadrobię poprzednie części, to już pojawi się kolejna książka z serii. 



wtorek, 1 stycznia 2019

"Wierność jest trudna" Agata Przybyłek

Czy w 2019 postaram się więcej pisać? Tak.
Czy w 2019 postaram się więcej czytać? Tak.
Czy w 2019 postaram się dotrzymać postanowień? Tak.
Jednak czy je dotrzymam... Nie oszukujmy się. Myślałam, że będzie łatwiej. Jako pracująca mama dwójki łobuzów straciłam sporo sił, a jeszcze więcej czasu. Jest, jak jest. Jednak ten 2019 ma być rokiem lepszym, a przynajmniej nie gorszym, pod każdym względem, więc...

A dla Was najlepsze życzenia zdrowia i spokoju. Jak zdrowie jest, spokój jest, to i na wszystko inne znajduje się i czas, i siły!

A tymczasem...

Tytuł: Wierność jest trudna
Autor: Agata Przybyłek
Wydawnictwo: Czwarta strona
Liczba stron: 390

Dzisiaj rano zerknęłam na facebooka, a tam wypowiedź o tym, że trzeba czytać dobrą literaturę, że nie powinno się szczycić czytaniem słabej.

I tak zastanowiłam się, kiedy ja ostatnio czytałam dobrą książkę. Dobrą. Czyli jaką? Trudną w odbiorze i pełną górnolotnych słów i sentencji? Poruszającą tematy ważne i ważniejsze, bo o śmierci, bo o scenie politycznej, bo felieton, a nie obyczajówkę? I właściwie dlaczego trzeba? Czy czytelnik fantasy, obyczajówek i o zgrozo erotyków i  harlequinów, to w ogóle powinien na temat literatury zamilknąć na wieki? I czy w tych gatunkach też są dobre i złe, czy wszystkie są po prostu złe? Albo po prostu dobre? I jeżeli ja wypisałam z jakiejś książki 20 cytatów, płakałam podczas czytania, a w całej historii odnalazłam kawałek siebie i dla mnie to arcydzieło, to czy dla innego czytelnika też będzie?

I po tej porannej refleksji przyszłam napisać recenzję książki "Wierność jest trudna" Agaty Przybyłek. Lekkiej, przewidywalnej, banalnej, kolorowej opowieści o szczęśliwej i spełnionej kobiecie, która  przygotowuje się do ślubu. Ma wspaniałego narzeczonego, jest ułożoną, grzeczną córką, lepszą i spokojniejszą z bliźniaczek, ukochaną siostrą, najlepszym przyjacielem i w ogóle niedoścignionym wzorem cnót. Życie stawia na jej drodze Szczepana, który zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia. Wdziera się on do świata Elizy i powoli, stopniowo wybudza tę część natury, którą dziewczyna zawsze tłumiła, żeby tylko nikomu nie zrobić przykrości. Oczywiście nie ma żadnych szans, bo Eliza jest wpatrzona w swojego Pawła, z którym tworzą przesłodzoną parę chadzającą na spacery, tulącą się w cieniu drzew i spędzającą czas grzecznie i poprawnie. Tylko czy aby na pewno nie ma?

Szczepan i Eliza zaprzyjaźniają się ze sobą. Znaczy on nie ma wątpliwości, że chce czegoś więcej, a ona usilnie tłumaczy sama sobie, że to tylko kolega, że to tylko spacer, że to tylko piknik, że nigdy nic, bo kocha swojego narzeczonego. Nie ułatwiają delegacje Pawła ani to, że przypadkowy dotyk Szczepana ją elektryzuje, a pocałunki wybranka niestety nie. Sprawę komplikuje jej siostra bliźniaczka, która przypadkowo poznaje Szczepana i jest mocno zdeterminowana, żeby go poderwać. Knuje intrygi, bruździ, nawet jak dziewczyny orientują się, że w głowie im namieszał ten sam facet. Tak naprawdę Patrycja nie myśli poważnie o związku, chce się tylko zabawić. I na swój sposób utrzeć nosa bliźniaczce, chociaż w gruncie rzeczy bardzo ją kocha.

Trudno jednoznacznie ocenić zachowanie Elizy. Z jednej strony grzeczna i poukładana, nie chce krzywdzić, nie potrafi odmówić, działa z automatu w sposób poprawny i jedyny właściwy, z drugiej po spotkaniu Szczepana coś w niej pęka. Czarę goryczy przelewa matka, która spotyka się z mężczyznami z serwisu randkowego. Eliza krytykuje ją, utrudnia jej spotkania, robi sceny, a sama... a sama spotyka się z przyjacielem, któremu daje się pocałować. Trochę hipokryzja? Czy tylko zagubienie? 

I teraz chciałabym nawiązać do wstępu. To jest ta zła książka, prawda? Obyczajówka z romansem w tle, do tego przewidywalna. Autorka posiada lekkie pióro, czyta się szybko, aczkolwiek jest zbyt poprawnie, miejscami mało naturalnie. Cała historia jest przyjemna dla duszy, ale trudno powiedzieć, że wnosi cokolwiek i zmienia diametralnie życie. W miejsce wzniosłych słów, pięknych cytatów i mądrości, pojawiają się dialogi i opisy zwykłych, życiowych sytuacji. Trudno też w wielkich superlatywach opisać postaci. Główna bohaterka jest irytująca, poczynając od tych dziewczęcych, skromnych sukienek, które nosi, po jej dylematy, rozterki, to przeświadczenie, że trzeba ulegać i każdego głaskać po główce, że nie mówi się prawdy, bo ona może zaboleć. Jej Paweł jest mdły i wcale się nie dziwię, że elektryzuje ją Szczepan. Ten z kolei niby zakochany, a też nie potrafi być szczery. Nie chce być z Patrycją - ok, ale czemu o jej zachowaniu i tej całej dziwnej sytuacji nie opowie Elizie? Ogólnie wszyscy są do bólu przewidywalni, przynajmniej w pierwszej połowie powieści. Może poza Patrycją, która co prawda jest złośliwa, ale jako jedyna ma wyraźnie nakreślony, buntowniczy charakter. Czyli jednak gniot i źle, że się chwalę, że przeczytałam?

Nie, nie gniot. To jest przyjemna, relaksująca książka, która pozwoliła mi miło spędzić czas. I chociaż stylowo nie porwała mnie w 100%, chociaż nie wywoływała wybuchów śmiechu i nie wzruszyła do łez, to chętnie sięgnę po kontynuację. A także część poprzedzającą, której wcześniej nie miałam okazji przeczytać. A stoi na półce! I może w tym momencie wychodzę na mało inteligentnego człowieka, co nie czyta dobrych książek, ale... Czytam, co lubię, co sprawia mi przyjemność. Jeśli książka jest zła, w moim odczuciu zła, to właściwie pewne, że wróci na półkę i nie dobrnę do końca. "Wierność jest trudna" nie jest taką powieścią, którą będę wychwalać pod niebiosa i nie powiem: wspaniała, czytajcie wszyscy! Jednak wiem, że są osoby, którym przypadnie do gustu, bo to ciepła, rodzinna opowieść i chociaż historia jakich wiele, to jednocześnie historia, która w mniejszym lub większym stopniu mogłaby się przydarzyć każdemu. I dla mnie była idealnym wyborem. I dobrą książką, którą potrzebowałam tamtego dnia, w tamtej chwili.



A już tak całkiem na marginesie. Czytam i zachęcam do czytania. Uważam to za świetną zabawę i moim zdaniem każda książka coś wnosi do naszego życia. Każda. Erotyk i komedia kryminalna też. Nie tylko zabijają nudę i wypełniają czas, można z nich wynieść coś dla siebie. Szufladkowanie literatury wyrządza jedynie krzywdę i wprowadza jakieś dziwne podziały. Czytajmy dobre książki, miejmy refleksje, krytykujmy. Tak, jak najbardziej! Tylko jeśli nie krytykujemy, bo zamiast błędów interpunkcyjnych, słabej stylistycznie książki i schematycznej akcji, odnajdujemy powieść, która przez lata będzie najważniejszą przeczytaną historią, która pomoże wyjść z dołka, zrozumieć, przemyśleć? Uwielbiam motto Domi z bloga Domi czyta "Czytaj i pozwól czytać innym". Dokładnie tak.

poniedziałek, 17 grudnia 2018

"Toń" Marta Kisiel

Tytuł: Toń
Autor: Marta Kisiel
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 416

Dostałam na urodziny i tak sobie leżała. I leżała, i leżała. Przeczekała powrót do pracy, wyrżnięcie kilku mleczaków, trzy choroby i dwa urlopy. I w końcu stwierdziłam, że ja chcę już i teraz, bo nowe się wydają, wszyscy już czytają, a ja mam zaległości. ZALEGŁOŚCI. No nie może być, więc wzięłam i o jej, jaka to była zacna lektura! 

Dwie główne bohaterki to siostry Dżusi i Eleonora Stern - zupełnie do siebie niepodobne zarówno w kwestii wyglądu, jak i charakteru. Jedna barwna jak ptak i energiczna jak dzikie zwierzę, druga szara, niemrawa i poukładana, że aż przeraża czytelnika, że tak można, tak co do minuty, tak codziennie według schematu, tak pedantycznie i inne olaboga. Obie znaczną część życia wychowywane przez ciotkę Klarę, po burzliwym i niekoniecznie szczęśliwym dzieciństwie wkraczają w dorosłość. Dżusi wyfruwa z gniazdka i ucieka przed przeszłością do Opola, gdzie zaczyna w końcu żyć, tak naprawdę żyć. Eleonora zostaje z ciotką i tkwi w dziwnej, momentami mocno patologicznej relacji, pełnej nieopowiedzianych historii i braku zaufania. Kiedy ciotka rusza w podróż, ściąga do domu rodzinnego Dżusi, żeby pomogła Eleonorze, a Dżusi ściąga na całą rodzinę szereg zdarzeń, o których nikomu się nie śniło. I to tylko dlatego, że myli kota z człowiekiem, czy tam człowieka z kotem. 

Siostry odkrywają tajemnice z przeszłości, dowiadują się prawdy o sobie, o ciotce, a przede wszystkim o rodzicach. Poznają też tajemniczą panią Matyldę, która czuwa nad ich rodziną od lat, wspólnymi siłami nie znoszą Ramzesa, bo to przez niego, a także już w pojedynkę pałają sympatią o różnym natężeniu do Gerda, który niby przychodzi w sprawach służbowych, ale prywatnie i przyjacielsko zostaje na dłużej. W całą historię zaplątanych jest sporo osób, poczynając od mało ludzkiego jamnika po starą Bimbową, która pamięta i nie zapomniała, a także rodzinę Gerda, która wcale nie jest taka, na jaką wygląda i listonosza, i trzy siostry z wieżyczki. I oczywiście Ramzesa. W sumie tam każdy ma swoje za uszami, skrywa mniejsze lub większe tajemnice, a jak już pojawia się alternatywny czas, w którym można zatonąć, to robi się jeszcze ciekawiej. Od powieści ciężko się oderwać, ale za to łatwo pogubić się w meandrach akcji. 

"Toń" można czytać na jednym oddechu, ale można też się nią długo rozkoszować i ja właśnie się rozkoszowałam, chociaż nie do końca z wyboru, raczej z natłoku obowiązków i dzieci. Słuchałam audiobooka, czytałam po nocach na czytniku, a w dzień papierową wersję. I z całą pewnością mogę stwierdzić, że bawiłam się wyśmienicie. Przede wszystkim totalnie odnajduję się w ałtorkowym stylu pisania, w poczuciu humoru, które przemyca między słowami. Bawią mnie jej książki i relaksują. Poza tym w tej powieści jest takie bogactwo genialnych postaci, że sama nie wiem, która jest moją ulubioną! Przez chwilę myślałam, że Eleonora z tym swoim porządkiem i działaniem według zegarka, ale im dalej w tekst, tym bardziej mnie przerażała. No przecież nie mogę najbardziej lubić kogoś, kto maniakalnie sprząta, nie spóźnia się do pracy i nie bierze wolnego, bo tak. Dżusi to kolejna perełka - energetyczna, słoneczna, przebojowa. I zaklnie sobie, i głupot narobi, i bez pomyślunku zadziała. A do tego ma tak uroczego Karolka, że już za samego Karolka można ją polubić. Ciotka też niczego sobie, zwłaszcza że od początku jawi się jako starsza, podniszczona na zdrowiu, z lumbago przecież! A potem okazuje się, że to rówieśniczka moja. Co nie zmienia faktu, że jej skomplikowana psychika, traumatyczne dzieciństwo i nieciekawe wspomnienia czynią z niej postać tragiczną, którą chce się przytulić.

Nie jest to taka typowa powieść fantasy ani nie jest to zwykła obyczajówka. Domieszka komedii, tragedii, kryminału dodaje smaczku, a czytelnik tak brnie przez kolejne wydarzenia i nagle zaskakuje go postać mordercy, scena akcji, bijatyka, wyprawa do Breslau. Strzygoń. Mojra, a nawet trzy... I tonie w tej lekturze i oderwać się nie może. Czytajcie! 


Za egzemplarz dziękuję mojej Madzi, która sprezentowała mi go na urodziny i osobiście zatroszczyła się o piękną dedykację!

sobota, 8 grudnia 2018

Top 10 najlepszych książkowych prezentów na święta

Jest grudzień, więc święta tuż tuż. Nie ma co się oszukiwać, to najwyższa pora, żeby kolekcjonować upominki dla najbliższych. Lubię kupować prezenty, lubię polecać książki i wiem, że książka to najlepszy prezent na każdą okazję. Dlatego przygotowałam krótki poradnik książkowo-prezentowy, różnorodny zarówno pod względem gatunku, jak i też obejmujący propozycję dla każdego przedziału wiekowego.


Dzieci

Dzieci są na ogół najłatwiejsze do obdarowania, bo przeważnie cieszą się z każdego prezentu. Jeżeli na stanie rodziny jest maluch, który już rozumie, że książka to nie tylko gryzak na trudny czas ząbkowania, to warto podarować mu książeczkę "Naciśnij mnie", napisaną przez Herve Tullet. To tak naprawdę minimum treści, a maksimum wyśmienitej zabawy. Książeczka edukacyjna uczy dziecko kolorów, kształtów, gdzie jest prawa, a gdzie lewa strona. Kropki, które są głównymi bohaterami, powiększają się i zmniejszają, rozmnażają, zmieniają kolory, przesuwają się po stronie, ustawiają w rządku i gaszą światło. Dziecko palcami dotyka strony, potrząsa książeczką, odwraca ją i bawi się z kulkami, a one wprowadzają je w świat nowych zjawisk i pojęć. Świetna sprawa dla 2-4-latka.

Trochę starszego chłopca niewątpliwie zainteresuje książka "Opowieści dla chłopców, którzy chcą być wyjątkowi. 100 historii niezwykłych mężczyzn, którzy podjęli wyzwanie, by zmienić świat" Bena Brooksa. Pięknie wydany i pięknie ilustrowany zbiór biografii, które mogą być inspiracją dla przedszkolaka i ucznia. Wielkie nazwiska, piękne historie zawarte w jednej książce, mające pomóc uwierzyć w siebie i w swoje możliwości. Taka książka, którą warto mieć na półce i czytać dziecku/z dzieckiem w chwili zwątpienia. W końcu każdy z nas chce być bohaterem i zmieniać świat!

Świetnym prezentem zarówno dla córki, jak i dla syna jest audiobook, którego można słuchać zarówno do snu, jak i w wannie czy na spacerze. Wspaniałą serię książek w tej wersji wypuściło wydawnictwo Jung-off-ska, które przede wszystkim upodobało sobie książki Astrid Lindgren. Godnym polecenia prezentem może być klasyczna, znana wszystkim powieść "Dzieci z Bullerbyn", czytana przez fantastyczną Edytę Jungowską. Jej ciepły, serdeczny głos idealnie pasuje do przedstawionej treści, a sama w sobie opowieść jest lubiana przez każde dziecko. Jedyne ryzyko związane z tym audiobookiem jest takie, że dziecko pokocha szóstkę przyjaciół całym serduszkiem i będzie słuchało opowiadań o ich niesamowitych przygodach tygodniami. A nawet miesiącami!

Dorośli

Wiadomo, ile ludzi, tyle upodobań. Jak trafić w gust najbliższych?

Pierwsza moja propozycja to "Dożywocie" Marty Kisiel. Idealna dla każdego, komu chcemy poprawić humor - dla brata, wujka i babci. To taka książka, którą czyta się w samotności, bo niekontrolowane wybuchy śmiechu przykuwają uwagę otoczenia. Głównym bohaterem jest Konrad, który dostaje w spadku dworek z wieżyczką i wyprowadza się na odludzie, żeby w spokoju pisać. Na miejscu okazuje, że jego nowe lokum zamieszkują dożywotnicy, których nie może się pozbyć. Kogo tam nie ma! I aniołek Licho w bamboszkach, który ma alergię na własne pierze, Szczęsny, który w gruncie rzeczy jest bardzo nieszczęsny... znaczy nieszczęśliwy, ośmiornica Krakers władająca kuchnią, utopce i królik Rufolf Valentio. To jest jedna z najzabawniejszych książek, jakie kiedykolwiek czytałam i zdecydowanie polecam w ramach śmiechoterapii.



A co jeśli mama z ciocią wolą dobrą powieść obyczajową? W takim wypadku proponuję najnowszą powieść Małgorzaty Kalicińskiej "Miłość na walizkach". Ta książka opowiada o życiu dojrzałych osób, które próbują zbudować trwały związek. Nie ma w niej wzlotów i upadków, nie ma podejmowania decyzji pod wpływem chwili, ani irracjonalnych zachowań tak charakterystycznych dla młodego wieku. Autorka zachwyca stylem pisania i ciepłem, które bije z jej opowieści. Postaci buduje w sposób przemyślany, tak konstruuje ich życie i opisywane problemy, że każdy z nas może się z nimi utożsamić. To bardzo dobra książka, która niewątpliwie zachwyci każdego miłośnika dobrej powieści obyczajowej. Godne polecenia są też dwie wcześniejsze części: "Lilka" i "Trzymaj się, Mańka".

A co dla zapracowanej siostry, która wiecznie żyje w biegu, dba o linię i stara się przestrzegać zasad prawidłowego żywienia? Idealną propozycją będzie "Lunchbox na każdy dzień. Przepisy inspirowane japońskim bento", w której znajdziemy zarówno podstawowe zasady przygotowania lunchboxów, jaki i informację o tym, jaki pojemnik wybrać, jak o niego dbać, ale też mnóstwo prostych, tanich i smacznych przepisów. Wszystkie propozycje posegregowane są według pór roku, ponieważ opierają się na sezonowych produktach. Sałatki, omlety, pasty, makarony, mięsa, koktajle i wszystko, co tylko można zamknąć w pudełku i zabrać ze sobą do pracy. Przepisy zawierają listę produktów, sposób przygotowania, a także uwagi o przechowywaniu, ponieważ jedne potrawy mogą leżeć w lodówce kilka dni, inne lepiej zjeść od razu.

W każdej rodzinie jest taka osoba, która lubi być na bieżąco w tematach zdrowotnych, zbiera magazyny, ogląda programy i chce wiedzieć, jakie są domowe sposoby na leczenie przeziębienia, bolącej wątroby czy kołatania serca. Niezależnie od tego, czy to ciotka, mama czy babcia, na pewno spodoba jej się propozycja Wydawnictwa Otwartego "Jelita wiedzą lepiej. Jak zrewolucjonizować sposób odżywiania i zmienić od wewnątrz swoje ciało". To też idealna książka dla każdego, kto ciągle choruje lub ma na stanie dzieci, które więcej czasu spędzają w domu niż w placówkach. Nasza pediatra powtarza, że zdrowie zaczyna się w jelitach i ta książka stanowi potwierdzenie jej słów. O tym, jak jeść i czym wspomagać układ odpornościowy, a także jak dobrać probiotyki i prebiotyki. Jeden z ciekawszych i ważniejszych poradników na liście bestsellerów. 



W trakcie planowania prezentów nie wolno zapomnieć o miłośnikach mocnych wrażeń, krwawych thrillerów, brutalnych scen walki. Jeśli thriller, to tylko Tess Gerritsen. Godna polecenia jest najnowsza powieść: "Sekret, którego nie zdradzę". Seria brutalnych morderstw i niepokonany duet Rizzoli i Isles, które bez ustanku dążą do rozwiązania zagadki. Jest mrocznie i tajemniczo, ale nie brak też miejsca na uczucie, które nie miało prawa się przytrafić, a jednak rozwija się między dwójką bohaterów. Ta autorka jest zawsze w wyśmienitej formie, a wszystkie powieści, które stanowią serię o Jane i Maurze, to wspaniałe thrillery medyczne na najwyższym poziomie.

Najtrudniej dopasować książkę do wujka czy kuzynki, którzy nie mają wyraźnych zainteresowań, co najwyżej lubią seriale i oglądają programy rozrywkowe. Idealną propozycją dla nich wydaje się najnowsza książka Kuby Wojewódzkiego "Nieautoryzowana biografia". Każdy go zna, nie każdy go lubi. Jedni z zapartym tchem śledzą wszystkie programy, w których występuje, czekają na błyskotliwe wypowiedzi, trafne riposty i celne spostrzeżenia, inni gardzą i omijają szerokim łukiem. Wojewódzki to człowiek wszechstronny, inteligentny, który próbuje swoich sił w wielu dziedzinach, zaczynając od aktorstwa, a kończąc na roli jednej z kilku najbardziej znaczących twarzy polskiej publicystyki i popkultury. Niewątpliwie jest to postać, którą warto lepiej poznać, dlatego znalazła się w moim zestawieniu.

Ostatnia moja propozycja idealna jest dla żony, taty, brata, każdego, kto jest przepracowany i nie ma sił na wymagającą i nużącą lekturę. Ostatnio bardzo popularnym gatunkiem stała się komedia kryminalna, a ja pośród wielu, które czytałam, wyłowiłam prawdziwą perełkę! "Spisek scenarzystów" Wojciecha Nerkowskiego, to powieść, której akcja rozgrywa się na planie serialu. Poza sprawą kryminalną autor porusza też niezwykle ciekawy aspekt pracy przy produkcji - zakulisowe spory, sprzeczki i rywalizacja między aktorami. Dobrze napisane postaci, ciekawa i wartka akcja oraz naprawdę zaskakujące zakończenie! To bardzo dobry kryminał, lekki, przyjemny i idealny na prezent. 



Nie mam najmniejszych wątpliwości, że te książki zainteresują obdarowanych, a i cenowo też literatura wypada zdecydowanie lepiej niż teatr, wyjście do spa czy kolejne zabawki.

Wpis powstał przy współpracy ze sklepem internetowym merlin.pl, który w świątecznym czasie przygotował dwie wyjątkowe promocje. Pierwsza z nich to bezpłatna dostawa każdego zamówienia do kiosku Ruchu od 27 listopada do 19 grudnia, a druga to rabat 15 zł na zamówienia powyżej 49 zł przy płatności masterpass. Warto skorzystać!

https://merlin.pl/swieta-z-merlin/

niedziela, 25 listopada 2018

"Dobra-noc" Sabina Waszut

Tytuł: Dobra-noc
Autor: Sabina Waszut
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 320

Ja wiem, że jest listopad i jeszcze trochę lektur przede mną, ale właśnie doszłam do wniosku, że była to najlepsza książka, jaką przeczytałam w 2018 i naprawdę trudno będzie to zmienić jakiejś innej powieści.

Nie miałam wielkich oczekiwań co do tej pozycji. W zasadzie zdecydowałam się na nią tylko dlatego, że rzecz się dzieje pod Częstochową (a to moje miasto). Poza tym lubię poznawać twórczość nieznanych mi jeszcze autorów.

Zakochałam się w tej książce od pierwszej strony. Cała historia rozpoczyna się w 1934 roku, kiedy na świat przychodzi Krysia, siódma córka w małżeństwie Jadwigi i Michała. I chociaż dla rodziców powinna stanowić ogromną radość i szczęście, to oni są wyraźnie rozczarowani. Liczyli, że los w końcu obdaruje ich synem. Siódma córka to zły znak, zwłaszcza według wierzeń, w których takie dziecko rodzi się przeklęte i może stać się zmorą, która w nocy dusi swoje ofiary, ściągając na nie choroby i śmierć. Jadzia nie akceptuje swojej tak nieudanej córki. W dzisiejszych realiach mądry mąż odesłałby ją do psychologa, żeby leczyła depresję poporodową, jednak inne czasy, inne okoliczności sprawiły, że mama Krysi została sama ze swoim problemem. 

Dalsza historia rozgrywa się w czasach bliższych współczesności. Co prawda małej wsi Dobrej daleko jeszcze do wprowadzenia najnowszych technologii, ale ludzie stają się coraz nowocześniejsi, medycyna idzie do przodu, pojawia się pierwszy motocykl w okolicy. Tylko dlaczego za Krysią ciągnie się tak zła opinia, czemu wciąż sąsiedzi podchodzą do niej z dystansem i prześladują ją na każdym kroku? 

Rodzina kocha dziewczynę taką, jaka jest, jednak nie do końca wierzy, że jej los może się odmienić. Jako najmłodsza w rodzinie, sama siebie skazuje na dożywotnią opiekę nad matką i ojcem, a także przejęcie gospodarstwa. Nie wierzy w siebie i we własne zamążpójście, boi  się napiętnowania i ogólnie rzecz biorąc wiedzie dość smutne życie. Dodatkowym przekleństwem jest dla Krysi lunatykowanie, które tylko utwierdza ją w przekonaniu, że faktycznie jest wędrującą po nocy zmorą. 

Kiedy we wsi pojawia się Jura, bratanek młynarza, życie Krysi zaczyna się zmieniać. Powoli otwiera się na nową znajomość, zaczyna pokazywać swoje lęki i słabości. Do czasu, jak chłopak  zaczyna chorować. Wtedy wieś nie ma najmniejszych wątpliwości - to ona, Krysia stoi za wszystkim, co najgorsze. 

"Dobra-noc" Sabiny Waszut to wspaniały portret wiejskiej społeczności, w której wiara miesza się z zabobonami, a dobrzy ludzie potrafią uprzykrzyć życie niewinnej istocie na podstawie nieprawdopodobnych wręcz wierzeń. Narodzinom, śmierci, żniwom - niemalże każdej sytuacji towarzyszy szereg zabiegów i rytuałów, których należy skrzętnie przestrzegać. Z jednej strony wieś melduje się co niedzielę w kościele, a z drugiej zachowuje absurdalnie, wierząc w zemstę losu czy też w zemstę Najwyższego. 

Jura jest pewnego rodzaju głosem rozsądku. To on próbuje przekonać Krysię, że to wszystko jakieś okropne brednie i jest zwyczajną, piękną i mądrą dziewczyną. To on próbuje dodać jej odwagi, pewności siebie i przebojowości, a całej wsi pokazać, że nic nie robi sobie z ich uprzedzeń.

Poza historią nieszczęśliwej kobiety i zauroczonego w niej chłopca, który walczy z wiatrakami, mamy w tej powieści też odrobinę dramatyzmu, szczyptę grozy i tajemnicy. Krysia przypadkiem odkrywa sekret jednej z rodzin, wplątuje się w rozmowę, która przywołuje mnóstwo złych wspomnień dotyczących tragicznego wydarzenia sprzed lat. 

To piękna historia, którą czyta się na jednym oddechu. To pierwsza książka od dawna, którą przeczytałam w tak krótkim czasie, przy której przeoczyłam porę snu i już całkiem zimną wodę w kąpieli. Autorka ma wspaniały, gawędziarski styl, którym opowiada baśń przepełnioną ciepłem, miłością, ale też tajemnicą i grozą. Baśń ta ma swojego Kopciuszka, ma też księcia, liczne podania i wierzenia, starą babę, która pełni kluczową funkcję i przepiękną, sielską scenerię polskiej wsi. 

Polecam z całego serducha i cieszę się, że mogłam przeczytać tak cudowną historię. Na pewno do niej powrócę! 







Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Muza.