Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paulina Hendel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paulina Hendel. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 listopada 2018

"Trzynasty księżyc" Paulina Hendel

Tytuł: Żniwiarz. Trzynasty księżyc
Autor: Paulina Hendel
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 448

Trzecie spotkanie z Magdą i jej wujkiem przyniosło mi wiele radości. Wyczekiwałam tej książki, tak samo, jak teraz wyczekuję czwartej części. To pierwsza seria fantasy, która wciągnęła mnie do tego stopnia - niby wcześniej był "Wiedźmin", a niedawno także seria Victorii Schwab, ale to właśnie "Żniwiarz" porwał moją duszę. I ciało troszkę też, bo dzięki niemu zarwałam kawałek nocy, a to mi się rzadko zdarza.

Książkę czytałam na urlopie. I niby "morza szum, ptaków śpiew", a tak naprawdę mroczna i niebezpieczna pogoń za... no właśnie, za kim? I jak to się właściwie stało, że Magda ufa swojemu największemu wrogowi? I czemu nie jest szczera z Mateuszem i Feliksem?

Magda wciąż nie może odnaleźć się w swoim nowym ciele. Na dodatek nawi robią się coraz bardziej bezczelni i coraz trudniejsi do złapania. Mają dużo siły, panoszą się po świecie i sprowadzają mrok. Pierwszy już w poprzednich częściach rozprawił się z częścią żniwiarzy. Została ich tylko garstka, więc trudniej zapanować nad chaosem. Sam Pierwszy zachowuje się podejrzanie i trudno wyczuć, czy to jego nowa gra, czy jednak on też się boi i nie wie, jak pokonać największego z największych, a Nija powrócił i zaczyna się prawdziwa wojna dwóch światów.

W zaistniałej sytuacji zaskakuje zachowanie Magdy. Z jednej strony nienawidzi Pierwszego za to, co zrobił jej i Mateuszowi. Z drugiej strony ciągnie ją do niego - bierze udział w jego dziwnych akcjach, a co najważniejsze uczy się nowych rzeczy. Chce być lepsza, potrafić poradzić sobie z najsilniejszymi i największymi demonami. Dlatego czerpie tyle nauki, ile Pierwszy jest jej gotów przekazać. Przy okazji powtarza sobie, jak bardzo go nienawidzi i stara się mu nie ufać. Albo przynajmniej zachować czujność. Tak naprawdę czytelnik też nie jest w stanie określić, czy to tylko kolejna maska i kolejne kłamstwo Pierwszego, czy faktycznie pojawił się ktoś silniejszy i szuka on realnego wsparcia.

Jednak pewne rzeczy pozostają niezmienne - Pierwszy ma nową ofiarę. Chociaż ofiara to za dużo powiedziane, bo dziewczyna jest przy nim z własnej woli, pomaga mu, bo tego chce i chociaż nie może liczyć na więcej, to trwa przy swoim nowym.. koledze? przyjacielu? a może po prostu oszuście? Nie byłoby w tym może nic ciekawego, gdyby tą dziewczyną nie była siostra Magdy. Znaczy nie tyle Magdy, ile Oliwii, której ciało zamieszkuje Magda. Tosia rozpacza po śmierci siostry i próbuje ją odszukać - żywą lub martwą. I kiedy spotyka na swojej  drodze Pierwszego, zaczyna wiązać z nim pewne nadzieje. On natomiast wprowadza ją w świat wierzeń i demonów, wykorzystuje jej naiwność, a także używa jej jako pionka w grze. Z Magdą oczywiście. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że igrają na krawędzi bezpieczeństwa - jeden niewłaściwy ruch i dziewczyny się spotkają. I co wtedy?

Mateusz bardzo kocha swoją dziewczynę. Chce z nią być i nie podoba mu się to spiskowanie za plecami. Zwłaszcza że kto jak kto, ale to właśnie on pragnie zniszczyć Pierwszego i nie interesuje go nic więcej. Boi się o Magdę, kiedy ta znika na jakąś idiotycznie niebezpieczną akcję, to nie potrafi znaleźć sobie miejsca.  Nie potrafi uspokoić go Feliks, ani nawet długie i szczere rozmowy z ukochaną. Płonie z żądzy zemsty i nie wstydzi się tego.

A jak się mają demony? Oj szaleją! Niszczą wszystko, co stanie na ich drodze. Są bezczelne, wyjątkowo silne i trudne do pokonania. Co chwilę pojawiają się nowe, z którymi Magda ma pierwszy raz do czynienia. Z punktu widzenia mieszkańców miasta to potwory, ale dla czytelnika stanowią pikantny kąsek i genialne urozmaicenie akcji.

Magda z rozdziału na rozdział staje się lepszym i bardziej świadomym żniwiarzem. Wie, co powinna robić i nie boi się niebezpieczeństw. Nie potrafi odkryć, co takiego wydarzyło się w przeszłości, że powróciła na ziemię, ale wychodzi z założenia, że skoro już tu jest, to musi zrobić wszystko, co do niej należy. Jej skomplikowane relacje z rodziną i ze znajomymi nie ułatwiają pogodzenia się z nowym ciałem i z nową rzeczywistością. Może dlatego tak bardzo fascynuje ją zło w czystej postaci w osobie Pierwszego? 

Na pewno jest to książka skierowana do dość wąskiej grupy odbiorców. Mało, że do młodzieży, to jeszcze do takiej, która lubi fantasy. Jednak to nie jest tak, że ktoś starszy nie wpadnie po uszy (na przykład ja!) - bo to dobrze opowiedziana historia, w której z każdym rozdziałem napięcie rośnie i rośnie. Podejrzewam, że kolejna część będzie jeszcze lepsza. Zwłaszcza po takim zakończeniu!

Tu pisałam o dwóch poprzednich tomach:
 Żniwiarz. Pusta noc
 Żniwiarz. Czerwone słońce
A  teraz polecam tom trzeci. Czytajcie! W świecie wierzeń słowiańskich, demonów i walki dobra ze złem można się zatracić.




Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona. 


środa, 13 grudnia 2017

"Żniwiarz. Czerwone słońce"

Tytuł: Żniwiarz. Czerwone słońce.
Autor: Paulina Hendel
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 432

Znowu to samo. Niby nie ocenia się książki po okładce, ale "Żniwiarz. Czerwone słońce" Pauliny Hendel jest tak samo pięknie wydany, jak i pierwszy tom powieści. Na regale wygląda cudownie.





Nie spodziewałam się, że druga część spodoba mi się bardziej niż pierwsza ("Żniwiarz. Pusta noc"). Po roku od swojej śmierci powraca Magda. Okazuje się, że bycie żniwiarzem w jej wypadku jest jakby dziedziczne. Nie bardzo potrafi poradzić sobie z emocjami, bo z jednej strony wie, że wróciła, a z drugiej przybrała zarówno ciało, jak i myśli, emocje, lęki Oliwii, która pod każdym względem była inna. I ten powrót jest trudny nie tylko dla Magdy, ale też dla rodziców, wujka Feliksa i Mateusza, który przez rok ukrywał się, próbując pogodzić się z tym, że został wykorzystany przez Pierwszego. I, że przez niego zginęli dziadkowie i Magda.

W powieści pojawiają się nowi bohaterowie - Janina, siostra Jadwigi, która w towarzystwie swoich wnuków, próbuje odzyskać rodzinny spadek. A także Kinga, która zakochała się w Mateuszu i nie może pogodzić się z tym, że chce on zerwać z nią wszelki kontakt i powrócić do Wiatrołomu. Wiąże z nim pewne matrymonialne nadzieje, więc nie rozumie, o co może mu chodzić. 

Dzięki nieprzemyślanym poczynaniom Pierwszego, który postanowił zabijać żniwiarzy, nawi powracają i stają się coraz trudniejsi do pokonania. Zaczynają zachowywać się niekonwencjonalnie, zaostrzają swoją aktywność i przysparzają tym Feliksowi i Magdzie dużo trudności. Poza rozprawianiem się z wieszczymi czy bezkostami próbują oni odnaleźć Gerarda - jedynego żniwiarza, którego obawia się Pierwszy. Poza tym czekają na powrót tego, który zabił dziewczynę i uczynił horror z życia Mateusza - nie wierzą, że znikł bezpowrotnie. Zwłaszcza że dzieje się coraz gorzej i katastrofa wisi w powietrzu.

Książka trzyma w napięciu. Naprawdę. Dalsza część losów mieszkańców Wiatrołomu jest przemyślana i konsekwentna. Pojawiają się nowe tajemnice, ale część tych z poprzedniego tomu zostaje rozwiązana. Autorka świetnie przygotowała powieść merytorycznie, a lekkie pióro i wyobraźnia dopełniły dzieła i w ten sposób otrzymujemy naprawdę dobrą lekturę - taką, od której nie można się oderwać i która sprawia, że chciałoby się już przeczytać kolejny tom.

Nowa Magda, a właściwie stara Magda w nowej skórze, nie wzbudza aż takiej sympatii, ale czytelnikowi szybko robi się szkoda dziewczyny. Poza tym, że teraz oficjalnie musi walczyć z nawimi, to jeszcze musi zmierzyć się ze swoim nowym wcieleniem. A to nie jest proste! Nie potrafi uporządkować swoich uczuć względem Mateusza, którego z jednej strony nienawidzi, a z drugiej chciałaby mieć obok. To rozdarcie wewnętrzne, a także niepowodzenia przy polowaniach komplikują jej relację z wujkiem, który cieszy się, że jego ulubienica wróciła, ale od powrotu drażni go jak nigdy dotąd. Rodzice Magdy akceptują nowy stan rzeczy i są szczęśliwi, że odzyskali swoją córkę. Za to ona nie potrafi obdarzyć ich takim uczuciem, jak przed śmiercią.

"Żniwiarz. Czerwone słońce" jest niewątpliwie przyjemną lekturą, której akcja rozkręca się z każdym rozdziałem. W czytelniku wywołuje cały wachlarz emocji - uśmiech, napięcie, smutek, stres, wstręt i lęk. Nieodpowiednia dla małych dzieci, bo niektóre opisy bywają obrzydliwe - zresztą zawód żniwiarza polega głównie na zabijaniu - i nie jest ważne, że nie ludzi, skoro i tacy upodabniający się do ludzi bywają. Myślę jednak, że spodoba się nastolatkom i dorosłym - oczywiście pod warunkiem, że nie przeszkadzają im wątki pełne magii i nadprzyrodzonych istot.


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.



wtorek, 7 listopada 2017

"Żniwiarz. Pusta noc" Paulina Hendel

Tytuł: Żniwiarz. Pusta noc.
Autor: Paulina Hendel
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 432

Staram się nie oceniać książki po okładce, ale od tej pozycji trudno oderwać wzrok. Intrygująca, tajemnicza twarz na granatowym tle, a pod spodem rekomendacja Mai Lidii Kosakowskiej to wystarczający powód, żeby sięgnąć po książkę. Tym bardziej że i jej opis jest zachęcający - dużo magii i odwołań do wierzeń słowiańskich. Brzmi nieźle!

Główna postać to Magda - dwudziestolatka, która pracuje w księgarni swojej mamy. Na pozór zwyczajna dziewczyna, jednak po bliższym poznaniu okazuje się, że czuje i widzi więcej niż przeciętny człowiek. Przyjaźni się ze swoim wujkiem Feliksem, który jest żniwiarzem. Niewdzięczna funkcja, która polega na rozprawianiu się z martwcami. Najbardziej łączy ich to, że widzą te wszystkie stwory wywodzące się z mitologii słowiańskiej i wiedzą, jak sobie z nimi radzić. Tym samym niebezpieczne spotkanie z bezkostem czy upiorem jest dla nich jedynie kolejnym zadaniem do wykonania. W zasadzie są to zadania Feliksa, bo Magda działa raczej w tajemnicy, wbrew woli wujka, wbrew woli rodziców i ogólnie sprzecznie z wszelkimi zasadami bezpieczeństwa. Taka natura.

Żniwiarz to taki dość dziwny człowiek-nieczłowiek, którego można zabić, a jednak powraca w innym ciele. Tym samym wujek występował już w kilku wersjach, a żyje tak długo, że przeżył śmierć wielu osób w rodzinie. Nie jest jedyny w swoim fachu - poznajemy też Antoniego czy Nadię. Nie kontaktują się oni ze sobą na co dzień, ale potrafią się odszukać w momentach ku temu odpowiednich.

Z ciekawszych postaci w książce mamy też do czynienia z Pierwszym. Pierwszy to taki żniwiarz, który jak sama nazwa wskazuje, był pierwszy - w związku z tym jest najstarszy, najbardziej doświadczony, a przez to najtrudniejszy do pokonania. I co najważniejsze, wyróżnia go to, że w przeciwieństwie do pozostałych, potrafi opętać żywego człowieka. Pozostali żniwiarze wstępują w ciała jedynie tych osób, które zmarły. Pierwszy odgrywa kluczową rolę w powieści, ale nie trzeba go lubić. Czytelnika może zdziwić, kim tak naprawdę jest, chociaż ja niestety przeczuwałam to zbyt szybko. I w tym miejscu zabrakło mi elementu zaskoczenia.

Cała akcja rozgrywa się w realnym świecie, w niewielkiej wsi, która nie wyróżnia się niczym szczególnym. Magda, jej rodzice, sąsiedzi i znajomi, to zwykli ludzie, którzy prowadzą nudne życie. No dobrze, Magda nie prowadzi nudnego życia, bo zamiast relaksować się wieczorami, biega za bezkostem. Poznaje za to wspaniałego chłopca, który z dnia na dzień staje się jej bliższy. Na początku boi się, że nowy kolega uzna ją za wariatkę, bo jest świadkiem jej walki z dziwnym, nadprzyrodzonym stworzeniem. Jednak nic takiego się nie dzieje - owszem, Mateusz jest zdezorientowany, ale stara się rozumieć i poznawać świat swojej nowej, bratniej duszy. Zwłaszcza że jest po ciężkich przejściach i bliska osoba jest mu do życia bardzo potrzebna.

Nie jest to książka, w której akcja płynie leniwie, a wszystkie wydarzenia są logiczne i normalne. Autorka pokazuje nam życie Magdy i Feliksa, to, jak wypełniają misję, a jednocześnie przygotowuje czytelnika na coś, co musi się wydarzyć i zburzyć spokój. Tak naprawdę dreszczyk niepewności z połowy powieści pod koniec zmienia się w lęk i szybsze kołatanie serca. A zakończenie? Wprawnego, przewidującego czytelnika aż tak nie zaskakuje. No może jednak trochę. Za to na pewno jest godnym zwieńczeniem całej lektury.

Książka skierowana jest bardziej do starszych dzieci i do młodzieży. Na pewno też do tych, którzy odnajdują się w powieściach pełnych magii i czarów. Dla mnie była niezwykle przyjemnym eksperymentem i cieszę się, że na półce czeka na mnie drugi tom.





Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.