Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Sonia Draga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Sonia Draga. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 marca 2017

"Mało" Hakan Günday

"Mało" Hakana Gündaya to książka przerażająca, miejscami wręcz odrażająca, do tego trudna i wzbudzająca wiele skrajnych emocji. Wydawałoby się zatem, że to książka idealna, bo jedna z tych, o których nie da się szybko zapomnieć. Nie jest to jednak pozycja dla każdego czytelnika. Wymaga dużo samozaparcia i odcięcia się od wrażliwości i emocjonalności. Tylko wtedy można ją przeczytać i docenić kunszt pisarski autora.

Opowiada o dwójce dzieci - dziewczynka Derda i chłopiec, również Derda mają tyle samo lat, tak samo skomplikowane życie, ale nie znają się wzajemnie. Dziewczynka w wieku jedenastu lat zostaje oddana za żonę syna muzułmańskiego szejka. Jej dzieciństwo mija bezpowrotnie, ona sama zaczyna żyć w strachu, w bólu, z mężem, który w brutalnie obrzydliwy sposób domaga się swoich praw, wymusza na młodej dziewczynie wszystko siłą, zadając nie tylko ból fizyczny, ale przede wszystkim wyrządzając ogromną krzywdę jej psychice. Derda po pięciu latach postanawia uwolnić się, uciec, ale jej życie dalej toczy się niewłaściwym torem. Otoczona brutalnością, dewiacjami seksualnymi szuka własnej ścieżki życiowej.

Chłopiec Derda jest synem więźnia i biednej kobiety. Kiedy jego mama umiera, chce ukryć ten fakt, bo boi się, że trafi do domu dziecka. Postanawia sam pochować matkę na pobliskim cmentarzu, ale ciało dorosłej kobiety jest dla niego za duże i za ciężkie. Radzi więc sobie w sposób niedopuszczalnie brutalny, ale nikt nie odkrywa jego mrocznej tajemnicy. Życie Derdy też przepełnione jest bólem, samotnością i tęsknotą za ojcem. Stara się pracować, uczy się czytać i zgłębia twórczość pisarza, którego grobem opiekował się w młodości. Jednak nie udaje mu się uciec od przeznaczenia, dosięga go zło w najczystszej postaci.

W powieści tej przeplatają się różne rodzaje przemocy, które w mniejszym lub większym stopniu zawsze dotyczą dzieci. I dlatego właśnie czytanie jest wielkim wyzwaniem, bo czytelnik na każdym kroku uświadamia sobie, czego tak mały człowiek doświadczył, czego był świadkiem i co przeżył. Akcja jest trudna do zaakceptowania i do zrozumienia. Nie, nie tak. Nie da się jej zrozumieć i może lepiej nie próbować, wystarczy uświadomić sobie ogrom zniszczeń, jakich świat dokonał na tej dwójce dzieci.

Nie da się jednak nie zachwycać kunsztem pisarskim autora. Wszystkie opisy są bardzo realistyczne, postaci fantastycznie wykreowane, a całość ubrana jest w przystępny styl, dzięki czemu książkę czyta się szybko. I dobrze.

Nie jest tak, że od początku do końca dominuje zło i przemoc, pojawiają się też dobre uczucia, gesty, nieliczne pozytywne sytuacje, które jednak dają nadzieję na to, że można uporać się z przeszłością i skupić na przyszłości. Uczucia, które rodzą się w trudnych warunkach - przyjaźń, przywiązanie, zrozumienie - są trwalsze, bo zbudowane na dobrym, chociaż niekoniecznie pozytywnym gruncie.

Nie wiem, czy jest to książka, którą powinnam polecać czy książka, przed którą powinnam ostrzegać. Każdy sam powinien ocenić czy chce poznać historię tych dwojga, którym życie nie szczędziło ani cierpień ani zawodów. Na swój sposób warto jednak zgłębić taką historię, może ona dorosłemu człowieku otworzyć oczy na to, co dzieje się zarówno w dalekim świecie, ale też na sąsiednim podwórku. Wszak brutalności, gwałtów, zabójstw i wykorzystywania dzieci nie trzeba szukać daleko, te zjawiska budują też naszą codzienność.



Książka przekazana przez granice.pl.


sobota, 5 listopada 2016

"Prawdziwa historia" Delphine de Vigan

Są takie książki, które od początku wzbudzają w czytelniku niepokój. Nie wiem, czy to kwestia akcji, czy kreowania bohaterów, ale z każdą stroną ten niepokój narasta. "Prawdziwa historia" Delphine de Vigan, to właśnie jedna z takich powieści. Trudno było mi się od niej oderwać, trudno było mi w trakcie lektury pozbyć się wrażenia, że ta cała historia może się bardzo źle skończyć.

Delphine, główna bohaterka, jest pisarką, która wydała niedawno książkę. Bywa na wieczorkach autorskich, rozdaje autografy, rozmawia z czytelnikami, którzy mają liczne pytania - w końcu wydana książka, oparta na życiu, chorobie i śmierci jej matki, stała się bestsellerem. Po jednym ze spotkań spotyka L. - kobietę, w której odnajduje bratnią duszę. Stają się sobie coraz bliższe, spotykają się na kolacjach, odwiedzają się. Bardzo szybko ich relacja przeradza się w coś zdecydowanie poważniejszego, zaprzyjaźniają się ze sobą. Kiedy L. traci mieszkanie, wprowadza się na jakiś czas do Delphine. I wtedy już całkowicie opanowuje jej życie - wykorzystując chwilę słabości pisarki, jej niemoc twórczą, i lęk przed pisaniem, przejmuje korespondencję i pomaga w tworzeniu tekstów. Staje się tą, która dyktuje warunki, która swoim zachowaniem osiąga wszystko, czego pragnie, a kiedy coś idzie nie po jej myśli, to wzbudza wyrzuty sumienia - chociaż tak naprawdę nie ma ku temu podstaw.

"Pozornie wspierała mnie, podtrzymywała, chroniła. W rzeczywistości jednak pochłaniała moją energię. Przechwytywała moje tętno, ciśnienie i to upodobanie do fantazji, którego przecież nigdy mi nie brakowało."

Książka jest opowieścią o toksycznej relacji, z której ciężko się uwolnić. Od początku wzbudza nieufność to, że L. nikt z otoczenia Delphine nie poznał - ani dzieci, ani partner, ani narzeczony nie wiedzieli, że ktoś taki istnieje, a przez dłuższy czas nawet mieszka w domu pisarki. L. jest postacią bezwzględną i przebiegłą, potrafi uśpić czujność przyjaciółki, a kiedy tamta orientuje się, że coś jest bardzo nie w porządku, jest już za późno, bo dużo zła zdążyło się wydarzyć. Delphine przedstawiona została, jako jednostka słaba, która nie radzi sobie z emocjami, z popularnością, którą zyskała po wydaniu ostatniej powieści. Dodatkowo wie, że komuś się ta książka bardzo nie spodobała, że przysporzyła sobie wrogów - dostaje anonimy pełne goryczy i gróźb. I to właśnie jest teren dla nowej znajomej, która pocieszając i wspierając, tak naprawdę pogłębia stany lękowe i obniża poczucia wartości. 

Autorka powieści ładnie buduje napięcie, a także wspaniale kreuje bohaterki, ich relacje. Ciekawym zabiegiem jest niejednoznaczne zakończenie, które pozostawia czytelnikowi możliwość dopowiedzenia dalszych losów tych dwóch bohaterek. Już dawno nie czytałam tak dobrej książki, której akcja wzbudzałaby we mnie tyle skrajnych emocji. Zdecydowanie polecam!  


sobota, 26 września 2015

"Niebezpieczny romans" Peter Robinson

Rzadko zdarza mi się sięgać po książkę, która jest kolejną w jakimś cyklu. Zazwyczaj czytam chronologicznie. "Niebezpieczny romans" wpadł w moje ręce w bibliotece, wzięłam go zatem do domu i okazało się, że to kawałek serii z policjantem Alanem Banksem w roli głównej. Wahałam się, czy czytać, czy nie, ale stwierdziłam, że kilka serii napoczęłam, więc i tak pewnie nie ruszę kolejnej. Chyba, że książka bardzo mi się spodoba i będę miała potrzebę poznać wcześniejsze losy głównego bohatera.

W zasadzie od początku akcja biegnie dwutorowo. Młode małżeństwo znajduje postrzeloną w głowę kobietę. Podczas rutynowych badań okazuje się, że ma ona przy sobie stary adres Banksa. Inspektor Annie próbuje skontaktować się z kolegą z pracy, ale jest on nieuchwytny. Policja przesłuchuje kolejne osoby, na jaw wychodzą kolejne mocno kontrowersyjne kwestie, zwłaszcza dotyczące aborcji, czy zmuszania do prostytucji nieletnich dziewcząt. Równolegle biegnie wątek brata policjanta, który zostawia tajemniczą wiadomość. Alan nie może się z nim skontaktować, wyrusza zatem na spotkanie. Dociera do pustego mieszkania, gości się w nim i wciąż próbuje się dowiedzieć, gdzie jest i co robi jego brat. Obie sprawy szybko się zazębiają, z każdą stroną książki wychodzi na jaw coraz więcej tajemnic.

Peter Robinson ma lekkie pióro, a nasze wydanie musiał przygotować dobry tłumacz, bo całość czyta się sprawnie. Nie ma elementów składniowych, ortograficznych, czy językowych, które zakłócałyby odbiór lektury. Troszkę gorzej jest z akcją książki. Dzieje się dużo, a wszystko tworzy logiczną całość, bo jest ładne rozwinięcie spraw  z dobrze rozegranym finałem, ale brakuje dynamiki, a całość nie trzyma w napięciu. A już na pewno nie trzyma tak, jak powinna trzymać w dobrym thrillerze. Nie przeszkadzało mi to, że nie znałam wcześniejszych losów bohaterów. Kilka wzmianek i wyjaśnień na temat przeszłości sprawiło, że sprawnie wtopiłam się w akcję i z zainteresowaniem dobrnęłam do końca. Finał mnie zniesmaczył, ale muszę przyznać, że był w bardzo dobry sposób obmyślony. Zaskoczyło mnie pozytywnie, że akcja uderzyła w inny kierunek niż ten, który obstawiałam.

Na swój sposób chciałabym poznać wcześniejsze losy Banksa, więc nie wykluczam, że zerknę w poprzednie tomy serii, ale na pewno chciałabym dowiedzieć się, co będzie dalej. Interesowałby mnie też wątek miłosny, który królował w przeszłości, a tu w zasadzie nie istniał, aczkolwiek wiele wskazywało na to, że może się odrodzić lub przerodzić w coś fajnego. A czy polecam? Tak, w zasadzie tak. Jednak nie polecam nastawiania się na fantastyczny, mrożący krew w żyłach thriller. To raczej przyzwoita książka, która może umilić kilka wieczorów.

niedziela, 19 kwietnia 2015

"Ciernista róża" Charlotte Link

Moje drugie spotkanie z twórczością Charlotte Link. Miałam mieszane uczucia po jej "Wielbicielu", ale postanowiłam dać drugą szansę i z półki bibliotecznej wyłowiłam "Ciernistą różę". Przeczytałam opis z okładki, zachęcona przeszłam do treści i nagle okazało się, że coś tu nie gra.

Opis, który zaserwowało nam wydawnictwo, nie ma za wiele wspólnego z akcją książki. Przynajmniej przez pierwsze 200 stron. Potem niby zaczyna się wpasowywać w wydarzenia, ale dalej pozostają pewne nieścisłości. I jakkolwiek książka sama w sobie zrobiła na mnie pozytywne wrażenie, tak opis mnie zniesmaczył i w zasadzie ktoś, kto nastawia się na brutalne morderstwo i powieść kryminalną, będzie bardzo zawiedziony.

Dwie główne bohaterki - Helen i Beatrice, poznajemy, kiedy są w sędziwym wieku i wiodą spokojny żywot na angielskiej wyspie Guernsey. Ich relacja jest skomplikowana - mieszkają razem, a jednak od początku czytelnik nie wyczuwa przywiązania, ani sympatii. Przypadkiem trafia do nich młoda kobieta, Karin, która przybywa załatwić pewną ważną sprawę dla męża, ale w wyniku kilku nieporozumień zostaje bez noclegu. Syn Beatrice oferuje jej miejsce u swojej matki.
Karin jest bardzo specyficzną osobą, ma problemy z opanowaniem lęku, jest wycofana społecznie i nie wierzy w siebie, a jej małżeństwo tylko pogłębia jej kłopoty z samoakceptacją. Kiedy dowiaduje się, że mąż ją zdradza, postanawia odejść od niego i spróbować odnaleźć spokój na wyspie. W związku z tym wsiada w samochód i powraca do starszych pań, stając się powiernicą obu. Szybko uświadamia sobie, że tam jest jej lepiej niż przy mężu, nabiera pewności siebie, nawiązuje nowe znajomości.
Oczywiście oprócz tych trzech pań, w książce pojawia się większa ilość bohaterów - sąsiedzi, znajomi, przyjaciele, ich historie zazębiają się, uzupełniają i ułatwiają poznanie głównych bohaterek.
Dodatkowo miejscami akcja książki przenosi się do przeszłości i wprowadza nas w wojenne perypetie Beatrice, jej tęsknotę za rodziną i to, jak uczyła się żyć pod jednym dachem z Erichem Feldmannem i jego żoną Helen, a także przybliża cały okres, w którym Niemcy podbili wyspę, zajęli ją, a także czas, w którym ponieśli klęskę.

Tak naprawdę "Ciernista róża", to piękna opowieść o tym, jak przeszłość kształtuje naszą przyszłość. Beatrice - mała dziewczynka, która została rozdzielona z rodzicami walczy o wolność, próbuje się odgrodzić od tego, co ją spotkało, ale jak cień podąża za nią Helen, która psuje wszystkie jej plany. W książce autorka pięknie przedstawia relacje między ludźmi - miłość, przyjaźń, przywiązanie, a także żal, niechęć, nawet nienawiść. Nie boi się poruszać wątków trudnych, czy bolesnych. Całość czyta się szybko, akcja wciąga, a cała historia jest przedstawiona zgrabnie i składnie.

Tylko trzeba pamiętać, że nie jest to kryminał. Brutalne morderstwo pojawia się w ostatniej ćwiartce książki, ale dalej nie ma intensywnego śledztwa. Autorka pokazuje relacje międzyludzkie - w obliczu zbrodni i utraty bliskiej osoby.

Dobra, nawet bardzo dobra i godna polecenia powieść obyczajowa.