Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Sakowicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Sakowicz. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 kwietnia 2018

"Na dnie duszy" Anna Sakowicz

Tytuł: Na dnie duszy
Autor: Anna Sakowicz
Wydawnictwo: Edipresse
Liczba stron: 350

Czekałam na tę książkę. Lubię pióro Anny Sakowicz, lubię (tak, teraz już wiem, że lubię) dobrą powieść obyczajową, a ten tytuł wzięłam za pewniak. Czułam, że będzie dobrze i to nie będzie stracony czas.

"Na dnie duszy" to powieść o trzech kobietach z trzech różnych pokoleń, które próbują normalnie żyć - chociaż każda z nich ma inne problemy, inne wspomnienia i inną sytuację rodzinną. Rozalia, jej córka Donata, a także wnuczka Inga - łączą je więzy krwi, a także rozpaczliwa potrzeba uwolnienia się od przeszłości i nauczenia się niezależności.

Rozalia, seniorka rodu wywodzi się z patriarchalnej rodziny, obciążonej traumatycznym wydarzeniem, w którym została skrzywdzona jedna z sióstr. Marzy o tym, żeby iść do zakonu i oddać się Bogu, jednak ojciec ma dla niej kandydata na męża. Wydaje ją za łotra złodzieja, którego dziewczyna nie kocha. A w zasadzie z dnia na dzień bardziej nienawidzi. Brzemienna odchodzi od męża i próbuje udźwignąć rzeczywistość, która dla niej - samotnej matki z małym dzieckiem jest niezwykle trudna. Po latach niejako zza grobu, zostawia dla swoich bliskich testament, którym zmusza ich (a zwłaszcza swoją wnuczkę, której zapisuje pamiętnik) do zastanowienia się na wartością, jaką jest rodzina. Opisuje swoje życie - częściowo po to, żeby się wyspowiadać, a częściowo po to, żeby przeprosić i wytłumaczyć, że nie wszystko, co złe było wyłącznie jej winą.

Donata, córka Rozalii jest niezwykłą dziewczynką, która tęskni za prawdziwą rodziną. Chciałaby mieć tatę, chciałaby mieć matkę, która potrafi kochać i okazywać czułość, miłość i delikatność. Niestety jej rodzicielka nie jest taką osobą, a i na ojca nie może liczyć. Rodzina matki ją przeraża, a jedyne bliskie osoby odnajduje w sąsiednim mieszkaniu. Dwie kobiety, które okazjonalnie zajmują się dziewczynką, okazują jej szereg uczuć, których nie zna z domu. Częstują czekoladą, dają piękny prezent i sprawiają, że małe serduszko chociaż przez chwilę jest szczęśliwe. Takie dzieciństwo odbija się w dorosłym życiu Donaty. Nie potrafi do końca poukładać swoich relacji rodzinnych ani z matką, ani z mężem, ani ze swoimi dziećmi. Cierpi na nerwicę natręctw, która utrudnia jej życie. Jest nieszczęśliwą i zagubioną kobietą, która daje się zmanipulować synowi.

Inga próbuje nie popełniać błędów swojej mamy i babci. Ma cudownego męża i córkę, wiodą pozornie szczęśliwe życie. Jednak z okazji braku asertywności, ciągle daje się wciągnąć w rodzinne historie, które zupełnie nie są jej na rękę, a także wywierają zły wpływ na relację z najbliższymi. To właśnie ona otrzymuje od babci pamiętniki, to właśnie ona musi zmierzyć się z trudną historią, która ukształtowała całą jej rodzinę, a także wyciągnąć wnioski na przyszłość.

Starsza pani przed śmiercią wymyśla intrygę. Wygląda to trochę tak, jakby chciała zabawić się kosztem swojej rodziny. Chociaż tak naprawdę cała ta sytuacja ma głębszy sens i przesłanie, to początki dla wszystkich są trudne. Inga z bratem kłócą się, matka dostaje ataków swojej nerwicy, a pozostałe osoby albo zbyt mocno wtrącają się w zaistniałą sytuację, albo ją lekceważą.

Już dawno żadna książka nie wywarła na mnie takie wrażenia. Przede wszystkim starałam się z całych sił znielubić Rozalię, bo to całe zło, które wyrządzała - zwłaszcza córce, było dla mnie nie do przyjęcia. Tylko nie udało mi się, bo odniosłam wrażenie, że to jej wyrządzono największą krzywdę. Przede wszystkim ten straszny dzień, w którym była naocznym świadkiem bólu, jaki zadano jej siostrze. Te chwile, kiedy myślała, że to koniec, że najbliższa jej osoba umrze, kiedy musiała oglądać sytuację, która nie miała prawa się wydarzyć. No i oczywiście wydanie za mąż wbrew woli, oddanie mężczyźnie, do którego Rozalia czuła wstręt i którego nienawidziła z całych sił. Ona nie żyła w czasach, w których skrzywdzoną kobietę otaczano opieką terapeutów. Mogła co najwyżej słuchać o tym, że ma bękarta - na dodatek podobnego do ojca. Wiem, że każda matka kocha swoje dziecko, ale wydaje mi się, że w tym wypadku za dużo było nienawiści, która przyćmiła te dobre uczucia.

To trudna książka, trudna emocjonalnie. I chociaż pozornie wydaje się być historią jakich wiele, to niektóre wspomnienia, reakcje, wyznania wywołują taki wewnętrzny niepokój i zagubienie w czytelniku. Ciężko przejść obojętnie obok dziewczynki, która rozpaczliwie domaga się uwagi od mamy i prosi ją o najmniejszy czuły gest, ani obok tej, której dzieciństwo bezpowrotnie się skończyło, bo ktoś miał taki kaprys. Ciężko zdrowemu człowiekowi zrozumieć, czym jest nerwica natręctw i jakie spustoszenie potrafi spowodować w psychice chorego. A przede wszystkim ciężko pogodzić się z utraconym czasem i z błędami, które tak ciężko naprawić, a także ze słowami, których nie da się cofnąć.

O czym jest ta książka? O rozliczeniu się z przeszłością i zaakceptowaniu jej skutków, a także o tym, jak dzieciństwo wpływa na życie dorosłej jednostki i na to, jakie relacje wprowadzi w swojej rodzinie. Wydaje mi się, że kobiety z tej powieści są wystarczająco silne, żeby unieść swój krzyż, chociażby odbywało się to kosztem innych. Ich pozorna obojętność to tylko maska, dzięki której są w stanie uporać się ze swoim życiem i przeznaczeniem.

To jedna z tych pozycji, do których się wraca i które się odkrywa co jakiś czas na nowo. Zdecydowanie warto przeczytać i poznać tę opowieść pełną smutku i głęboko zakopanego bólu, z którymi bohaterowie muszą rozliczyć się po śmierci seniorki rodu. Polecam!


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Edipresse.


niedziela, 15 stycznia 2017

"Niedomówienia" Anna Sakowicz

"Niedomówienia" Anny Sakowicz, to jedna z książek, które trafiły do mnie tylko dlatego, że zaintrygował mnie opis na okładce. Zwiastowały lekką i przyjemną powieść obyczajową i dokładanie z taką lekturą miałam do czynienia.

Główna bohaterka, to czterdziestoletnia Janka, która prowadzi własną drukarnię. Kocha druk, kocha swoją pracę, a jej mistrzem jest sam Gutenberg. Jest w związku, ale planuje się rozstać - ku wielkiej rozpaczy mamy, która chciałaby bawić wnuki, tak jak wszystkie jej koleżanki. Sama Janka nie planuje potomstwa, realizuje się zawodowo i nie wyobraża sobie siebie z gromadką dzieci. Zobowiązuje się za to napisać reportaż dla ukochanego dziadka - oczywiście na cześć druku, ale też "Biblii Gutenberga", która w jej domu ma status niemalże świętości. I dziadek, i ojciec to zapaleni drukarze, którzy przelali na dziewczynę wiedzę na temat druku, a także miłość do składania książek.

Janka zanosi każdą wydrukowaną w swojej drukarni książkę pod gdański pomnik Gutenberga. Pewnego dnia natyka się pod pomnikiem na zdjęcie. Gdy pojawia się więcej zdjęć w tym miejscu, daje się wciągnąć do gry i długo zastanawia się, kto może jej zostawiać wiadomości ukryte na kolejnych fotografiach. Kiedy odkrywa prawdę - załamuje się jej świat i przestaje wierzyć w siebie i w to, kim naprawdę jest. Zaczyna zastanawiać się nad swoim życiem, nad tym dokąd dąży i czy aby na pewno wystarczająco zna siebie.

Najbardziej w głowie miesza jej pewna tajemnicza kobieta, która całkowicie wybija Jankę z rytmu i sprawia, że dziewczyna za dużo myśli i troszkę traci kontakt z rzeczywistością. W najgorszym z możliwych momentów niepotrzebnie miesza się rodzina, czym tylko komplikuje i utrudnia i tak już trudną sytuację.

Jedyna odskocznia Janki to reportaż, który pisze przede wszystkim w oparciu o zapiski dziadka. To w nim realizuje się, a także to on daje jej impuls do rozwinięcia swoich literackich zdolności i zaplanowania napisania powieści - oczywiście również na cześć Gutenberga.

Bardzo ciekawa i dobrze napisana powieść, której zwroty akcji sprawiają, że czyta się szybko, sprawnie, a całość nie nudzi. Autorka ma niezły styl i ładnie kreuje postaci. Książka jest lekka i przyjemna. Zdecydowanie warto przeczytać, zwłaszcza, jak ktoś gustuje w naprawdę przyzwoitych obyczajówkach. Ja ogólnie nie lubię tego gatunku, a tę pozycję czytałam z ogromną przyjemnością.

Książka przekazana przez portal granice.pl, gdzie znajduje się moja oficjalna recenzja.