poniedziałek, 28 października 2019

"Harpie" Joanna Chmielewska

Tytuł: Harpie
Autor: Joanna Chmielewska
Wydawnictwo: Vers
Liczba stron: 304

Joanna Chmielewska to niekwestionowana królowa polskiego kryminału - klasyka gatunku można by rzec. W moim życiu zagościła dawno, dawno temu. Jako dziecko dużo chorowałam, więc i dużo czytałam. Mama podsuwała mi kolejne książki, w końcu dorosłam do powieści o Janeczce i Pawełku, oraz o Teresce i Okrętce. Zaczytywałam się, ale nie potrafiłam przejść na literaturę dla dorosłych. 

Był rok 1998 i w radiu powiedzieli, że właśnie ukazała się nowa powieść Joanny Chmielewskiej - Harpie. O Dorotce! I ta wiadomość mnie zaciekawiła, przy kolejnej wizycie w księgarni książka była moja. Połknęłam. I wtedy rozpoczęła się moja wielka przygoda z kryminałami tej wspaniałej Autorki. 

Przez te 21 lat przeczytałam tę powieść kilka razy. Pożyczałam i czytali inni. Czytała rodzina i czytali znajomi. Mam bardzo zaczytany egzemplarz, z piękną historią. Może zniszczony, ale dla mnie najpiękniejszy!

Dorotka Pawlakowska mieszka z trzema ciotkami - Melanią, Felicją i Sylwią. Nie jest szczęśliwa, bo ciotki bezlitośnie ją wykorzystują, natrząsają się z niej, dokuczają jej na każdym kroku. Dodatkowo traktują jak małe dziecko, starają się przechwytywać wynagrodzenie, nie pozostawiają miejsca na życie prywatne, znajomych i miłość.

Dorotka zna 14 języków obcych, bo ich nauka od zawsze przychodzi jej z wielką łatwością. Studiuje, pracuje jako tłumacz, robi korekty. Jest ugodowa, wypełnia zachcianki ciotek, chociaż ma już dość takiego życia. Pewnego dnia dostaje list z Ameryki, chrzestna matka jej świętej pamięci matki chce wrócić do kraju i w Dorotce upatruje swoją jedyną rodzinę, chociaż tak naprawdę nie łączy je żadne pokrewieństwo. Oczywiście ani ciotki, ani Dorotka nie są przekonane, co do tej gościny, ale w liście jest wzmianka o hotelu, o planowanym kupnie mieszkania. Sytuacja nie wygląda tak źle.

Zmienia się za to diametralnie, jak Wandzia Parker przylatuje do ziemi ojczystej. Od razu widać, że o hotelu nie może być mowy, a sama w sobie jest  bardzo uciążliwa. Jest nieprzyzwoicie bogata, ale nie chce za nic płacić - swoimi  fanaberiami obciąża ciotki, Dorotkę, nawet wynajętego taksówkarza. Postanawia spisać testament, żeby podział jej majątku był jasny i nie sprawiał nikomu problemu. Po wizycie u adwokata wyprawia wielkie przyjęcie, bawi się wybornie, pociąga zdrowo, niczym nie gardzi. W przypływie radości pokazuje swoim spadkobierczyniom biżuterię, którą przywiozła, wprawiając wszystkich w totalne osłupienie. A potem ucieka spać... i tu wszystko się komplikuje.

Harpie to lekki kryminał o zabarwieniu humorystycznym, czyli współczesna komedia kryminalna. Chrzestna babcia Wandzia to milionerka z krwi i kości. Raczy się szampanem i kawiorem, narzeka na brak służby, na ciasnotę. Nie potrafi płacić - nigdy tego nie robiła, więc jest postacią całkowicie oderwaną od rzeczywistości. I wiekową, więc czyż może  dziwić jej nagła śmierć?

Ciotki Dorotki, to te tytułowe megiery, pazerne, łapczywe i okrutne zarazem, pozbawione litości dla innych i dla siebie wzajemnie. W ich domu panuje atmosfera ciągłej kłótni, ale nie można odmówić im urok i nie da się ich nie polubić. W tym całym układzie najbardziej żal biednej dziewczyny, której przyszło żyć w takiej atmosferze. 

W powieści jest wszystko, czego można oczekiwać od kryminału - zbrodnia, śledztwo, podejrzani. Każdy może mieć swoje motywy, dochodzenie jest wyjątkowo trudne, ciągle przyplątują się nowe postaci, a wszystko kręci się dookoła testamentu Wandzi. 

Powieść ta osiągnęła już pełnoletność, a wciąż bawi i odpręża. Nie umiem przejść obojętnie obok twórczości Chmielewskiej, kocham ją miłością najszczerszą. A tę książkę kocham dodatkowo za przesympatyczną Dorotkę, moją imienniczkę, poczciwą i zdolną dziewczynę, która jednak też potrafi dopiec swoim ciotkom. Niedaleko pada jabłko od jabłoni w końcu. Ogromną sympatię wzbudza też Jacek - taksówkarz, który pojawia się, kiedy chrzestna wnuczka jedzie po Wandzię na lotnisko i zostaje do końca książki, jako postać nie tyle kluczowa, ile istotna.

Osobiście nie polubiłam Marcinka - dobrodusznego, ale niezwykle rozlazłego pomocnika Felicji, który trochę pomieszkuje, trochę wykonuje zlecenia, a tak do końca nie wiadomo, czemu tak często gości w tym domu. Jako złota rączka jest  do bani, ale może stanowi wyborne towarzystwo?

Czytajcie książki Joanny Chmielewskiej, bo to świetne powieści. I warto pielęgnować pamięć o tak niezwykłej Autorce, która  na swoich książkach wychowała przynajmniej dwa, jak nie trzy pokolenia.





27 komentarzy:

  1. Uwielbiam! A te harpie to czasami bym udusiła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Ja też. Jednak uważam, że ciotki też swój urok mają :)

      Usuń
  2. Oprócz kryminałów podobały mi się książki humorystyczne Autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę kiedyś sięgnąć po jakoś książkę tej autorki.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Polecam "Wszystko czerwone" na dobry początek...

      Usuń
  4. Właśnie! Takiej lektury właśnie szukałam. Przecież to wstyd nie znać Chmielewskiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znasz Chmielewskiej? Nadrabiaj szybko! Chmielewska warta jest poznania ;)

      Usuń
    2. Łatwo się mówi, jak tyle jest do przeczytania :D Znam nazwisko, ale jeszcze żadnej jej powieści niestety nie czytałam :(

      Usuń
    3. Ja wiem, wiem, sama mam mnóstwo do nadrobienia. Mnie się łatwo mówi, bo Chmielewska mnie wychowała i w sumie miałam 21 lat na dokładne zapoznanie z jej twórczością :) Teraz też mam mało czasu i bardzo rzadko wracam. W sumie wróciłam tylko dlatego, że staram się uczestniczyć w wyzwaniach na blogu koleżanki i była kategoria, że własne imię w treści, w tytule lub u autora. Akurat Dorotka z Harpii to moja ulubiona Dorotka w literaturze... i jakoś tak wyszło :)

      Usuń
  5. Ja też jej nie znam. Muszę nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chmielewska to klasyka poslkiego kryminału.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście. I jak dla mnie jest najlepsza. Jeszcze żaden autor jej nie dorównał :)

      Usuń
  8. "Harpie" to jedna z moich ulubionych książek Joanny Chmielewskiej. Jak ja się zawsze przy niej świetnie bawię!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ ten egzemplarz pięknie wygląda, taki zaczytany, ukochany. Widać, że ma swoją historię. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Jeszcze piękniej wygląda "Wszystko czerwone" - jeden egzemplarz, a ukochany przez 3 osoby :)

      Usuń
  10. Ja się z Chmielewską nie polubiłam, ale może nie był to dla mnie odpowiedni czas na takie lektury, może teraz spróbuję i przeczytam właśnie Harpie

    OdpowiedzUsuń