Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czytane do snu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czytane do snu. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 lutego 2018

"O górze, która wybrała się w świat. Przygody Małej Czantorii" Weronika Górska

Tytuł: O górze, która wybrała się w świat. Przygody Małej Czantorii
Autor: Weronika Górska
Wydawnictwo: Stapis
Liczba stron: 88

"O górze, która wybrała się w świat. Przygody Małej Czantorii" to książka Weroniki Górskiej skierowana przede wszystkim do dzieci, ale młodzież i dorośli też mogą się przy niej wyśmienicie bawić.

Mała Czantoria liczy sobie dwadzieścia milionów lat i czuje się nieszczęśliwa. Jej siostra - Wielka Czantoria uważa się za lepszą i ciekawszą atrakcję turystyczną i często dokucza mniejszej sąsiadce. Góra marzy o tym, żeby wybrać się w podróż życia i odwiedzić swoje kuzynostwo. Rośliny i zwierzęta zamieszkujące jej zbocza mają mieszane odczucia, ale Mała Czantoria stawia na swoim i rusza w świat. Część roślin, zwierząt, a także swoją kolejkę górską, domy i ulice pozostawia siostrze. Sama wędruje pod osłoną nocy, żeby było łatwiej. Jej pierwszy cel to Łysa Góra, która kusi zlotami czarownic.

Niestety okazuje się, że sabatów od dawna nie ma, a wręcz nie wiadomo, czy kiedykolwiek były. Łysa Góra za to jest równie zarozumiała, jak Wielka Czantoria i traktuje swoją kuzynkę lekceważąco. Kolejny etap podróży to sympatyczne, imponujące wielkością Tatry, które jednak wydają się mocno melancholijne i chociaż góra miło spędza z nimi czas, to w dalszą drogę wyrusza smutna. Jej nastrój poprawia się jednak po spotkaniu z Olimpem. Okazuje się, że bogowie, którzy powinni żyć na jego grzbiecie, nie istnieją, a sam Olimp jawi się jako zapatrzony w siebie. Małej Czantorii to zupełnie nie przeszkadza i pierwszy raz w swoim dwudziestomilionowym życiu... zakochuje się! Z bólem serca opuszcza nowego przyjaciela, ale to przecież nie koniec wędrówki - jeszcze Wezuwiusz, Alpy i Śnieżka!

Uważam, że autorka miała fantastyczny pomysł na tę opowieść. Mała Czantoria jest przesympatyczna, chociaż podobnie jak swoja większa siostra jest zbyt pewna siebie. Jako pierwsza rusza jednak w tak daleką drogę, wbrew teorii, że "góra z górą się nie zejdzie". Po drodze spełnia swoje marzenia, kąpie się w morzu i w oceanie, poznaje zwierzęta, które nie żyją na jej zboczach, a przede wszystkim poznaje różne charaktery górskich kuzynów. Niektóre z gór przypadają jej do gustu, inne opuszcza ze złością, ale każde spotkanie niesie naukę i to nie tylko dla Czantorii, ale też dla czytelnika.

Różne postawy niższych i wyższych wzniesień pokazują, co w którym zakątku Europy jest ważne. Góry opowiadają o historii, która rozgrywała się na ich grzbietach, o mitach, przesądach, a także uczą geografii poszczególnych regionów. I wydawałoby się, że to wszystko w zestawieniu z lekcją o zachowaniach i charakterze poszczególnych wierzchołków może tworzyć treść przesadnie zagmatwaną, zapchaną szczegółami, ale wcale tak nie jest. Zawartość poszczególnych rozdziałów jest świetnie zaplanowana, a ciekawostki, które pojawiają się nawiązując do poszczególnych gór czy całych pasm są łatwe do zapamiętania.

Dodatkowo książka ta jest bardzo dobrze przygotowana pod kątem graficznym - śliczne ilustracje dodają uroku, zwłaszcza że całość została wydrukowana na papierze kredowym, który bardzo lubię w przewodnikach ze zdjęciami i w książkach z ilustracjami.

Mała Czantoria powraca do domu mądrzejsza o nowe doświadczenia, a także szczęśliwa, bo udało jej się spełnić największe marzenie. Przyprowadza też sobie przyjaciółkę, bo we dwoje tym przyjemniej podróżować i planować nowe przygody.

Książka ta została skierowana do dzieci i mogłaby być lekturą uzupełniającą na lekcjach przyrody. Próbowałam czytać z moją sześciolatką, jednak dla niej okazała się jeszcze za trudna. Powrócimy do wspólnego czytania za rok, a może za dwa lata przeczyta już samodzielnie. Polecam serdecznie!




Za egzemplarz (a także zakładki i pocztówki) dziękuję Wydawnictwu Stapis.


czwartek, 7 grudnia 2017

"Nudzimisie" Rafał Klimczak

Tytuł: Nudzimisie
Autor: Rafał Klimczak
Wydawnictwo: Wydawnictwo Skrzat
Liczba stron:128

Nudzimisie? Kim są te przedziwne stworzenia? Czy każdy może je zobaczyć? Niestety nie może, jeśli nie wie o ich istnieniu. Są to stworki, troszkę podobne do myszy, które zamieszkują bajkową krainę. Krainę tak barwną, że aż chce się w niej zostać na dłużej.  Kiedy jakieś dziecko bardzo marudzi, że nie ma co robić, to wystarczy, że zawoła: Nudzi mi się! I chętny do zabawy nudzimiś natychmiast zjawi się i zorganizuje marudzie czas.

Szymek to właśnie takie dziecko, które nie bardzo potrafi się sobą zająć. Siedzi na dywanie i jęczy, że się nudzi, a rodzina pochłonięta jest swoimi obowiązkami i nie ma dla chłopca czasu. Dopiero tata lituje się nad synem i zdradza mu tajemnicę o tych malutkich stworkach. Szymek postanawia przetestować... i Hubek zjawia się u niego w pokoju. W pierwszej chwili oboje są przestraszeni, ale po chwili zaczyna się zabawa na całego.

Kiedy Hubek wraca do domu, opowiada wszystkim, jak było w świecie ludzi. Jedni słuchają z zainteresowaniem, inni zazdroszczą, że udało mu się przeżyć tak fajną przygodę. Jego najbliżsi przyjaciele chcą, żeby następnym razem zabrał ich ze sobą. Wszak to jest dla nudzimisiów nowość - od dawna już nikt ich nie wzywał, tak naprawdę większość czasu same się nudzą i źle im z tym, że nie mogą służyć dzieciom. Oczywiście urozmaicają sobie swój czas, ale czekają, wciąż czekają, aż nadciągną chmury (każda chmura oznacza jedno nudzące się dziecko) i będą mogli wziąć się do roboty.

"Nudzimisie" to przesympatyczna książeczka zarówno dla przedszkolaków, jak i szkolnych maluchów. Dla Szymka poznanie Hubka to bardzo ważne wydarzenie. Poza tym, że przestał się nudzić, to jeszcze zyskał prawdziwego przyjaciela. To właśnie on pomógł mu zrozumieć, że trzeba walczyć o siebie i swoje dobre samopoczucie. W przedszkolu pokonali razem kolegę, który wszystkim dokuczał i pomogli słabszemu i mniej zaradnemu chłopczykowi odzyskać zabawkę. Świetna sprawa taki nudzimiś, prawda?

Każde dziecka miewa czasami dni, w które nie wie, co z sobą zrobić. I naprawdę szkoda, że te cudowne stwory nie istnieją naprawdę i nie mogą zająć naszych pociech. A może istnieją? Warto przekonać się na własnej skórze. Wszak wyobraźnia dziecka ma nieograniczone możliwości. Na pewno książeczka ta to przesympatyczna lektura, która dorosłych przenosi w krainę słodkościami płynącą, w której hamaki hoduje się przy domach, a lizaki zrywa się z drzewa (czyż nie brzmi cudownie?), a dzieciaki uczy, że można się wyśmienicie bawić samemu.  Znaczy z nudzimisiami. Wystarczy tylko odrobina chęci!



Wczoraj przybył do mojego starszaka Mikołaj z dwiema kolejnymi częściami. Wkrótce podzielimy się wrażeniami.