niedziela, 7 lipca 2019

"Smakoterapia 3. Spiżarnia" Iwona Zasuwa

Tytuł: Smakoterapia 3. Spiżaria
Autor: Iwona Zasuwa
Wydawnictwo: Edipresse
Liczba stron: 352

Spiżarnia, pełna smakołyków, zawekowanych własnoręcznie przetworów, to moje niespełnione marzenie. Od dawna bawię się w robienie dżemów, soków, warzyw w różnych zalewach. I przede wszystkim osiągnęłam już mistrzostwo świata w kiszeniu ogórków - wychodzą idealnie kwaśne, a zarazem ostre i twarde. 



Bez zastanowienia sięgnęłam po najnowszą książkę Iwony Zasuwy "Smakoterapia 3. Spiżarnia". Nie znam dwóch pierwszych części, ale jeżeli są tak wspaniałe, jak ta, to zaprzyjaźnimy się bez cienia wątpliwości. Nie jest tak, że jestem wielką fanką kuchni roślinnej, że wybieram wegetariańsko czy wręcz wegańsko. Jednak warzywa i owoce stanowią podstawę mojego wyżywienia. Te wszystkie moje słabe przypadłości medyczne sprawiają, że inaczej nie mogę (a przynajmniej nie powinnam). Pół talerza warzyw - gotowane, z naczynia żaroodpornego, kiszone i na surowo - praktycznie do każdego posiłku, chyba że jem na słodko, to wtedy nie. Chociaż ostatnio zagryzłam serek z truskawkami i orzechami ogórkami kiszonymi i też było dobrze.

Wracając jednak do książki - otworzyłam i wpadłam. Wpadłam po uszy, całkowicie i tak, że bardziej się nie da. I zaczęłam testowanie. Na pierwszy ogień poszedł zakwas z buraka - pierwszy wyszedł super, drugi to już mistrzostwo świata. Na drugi ogień poszła rzodkiewka. Pierwsza  wyszła ok, ale czegoś mi brakowało. I po nastawieniu drugiej i zmodyfikowaniu przepisu okazało się, że w tej pierwszej brakło chrzanu. Kolejne cztery pęczki zostały pożarte (trudno powiedzieć, że zjedzone, bo raczej pożarliśmy) i mąż zdecydowanie rozlubił się w tak podanej rzodkiewce. Aktualnie mam nastawione małosolne, które już są chyba ukiszone, rzodkiewki, zlany już kwas buraczany. I czekam, aż dojdzie kalafior! Test smakowy będę przeprowadzać w przyszłym tygodniu. Po wczorajszym targu dostawiłam też marchewkę. Ciekawe, co z tego wyniknie!

Na nowo pokochałam sałatkę z burakiem - zastąpienie gotowanego  kiszonym to strzał w  dziesiątkę. Przepyszna sprawa! Poza tym na stół wróciła ogórkowa, zakwas z ogórków piję też, kiedy dopada mnie ogromne pragnienie. A buraki wcinam i jako dodatek, i w zupie. Wspaniałe to jest. 



Początek książki to informacje ogólne, o tym, jakie warzywa wybierać i jak je przechowywać. O wekowaniu, mrożeniu, kiszeniu - wszystkich technikach, które pozwalają nam cieszyć się warzywami i owocami dłużej. A potem - potem to już są takie wspaniałości, że ślinka cieknie na samą myśl. Czytałam i zastanawiałam się, czy mam wszystkie składniki, kiedy będę mogła to wszystko zrobić. Jak już zaczęłam się zastanawiać, gdzie nastawię ocet jabłkowy, to stwierdziłam, że to nie jest uleczalne i koniecznie, ale to koniecznie trzeba zainwestować w dom, w którym będzie spiżarnia. I w ogród pełen owoców i warzyw. Już mamy mały zalążek tego wspaniałego miejsca, ale póki co nie rośnie w nim za wiele. Jedna czereśnia, trzy porzeczki i trochę poziomek - dobre i to. Pierwsze słoiczki z tegorocznych zbiorów są już zawekowane. 

Ja wiem, że to nie jest książka, którą każdy musi mieć i każdy nawet chciałby. Jednak bardzo się cieszę, że trafiła w moje ręce. Leży w kuchni na honorowym miejscu i  jest dla mnie inspiracją. Czego chcieć więcej? Pokazuje jak jeść zdrowo, co warto i jak poradzić sobie z tworzeniem przetworów bez cukru. A cukier to mój wróg i to naprawdę pozytyw, że w tych przepisach go nie ma. Dla każdego, kto lubi eksperymentować w kuchni, kto stara się jeść zdrowo i kolorowo.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Edipresse. 


13 komentarzy:

  1. To książka zdecydowanie nie dla mnie, ale mama będzie nią zachwycona. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka nie dla mnie, ale super, że Tobie się podobała :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z takich książek czerpałam wiele kuchennych inspiracji, lubię swoje przetwory, wiem, co jem, a i smak lepszy niż kupionych. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, gdzie kupuje się ogórki kiszone. Nie istnieją smaczne kupne! A swoje... znikają do grudnia :o Ostatnio 40 słoików! W tym roku robię 80 :) Przynajmniej taki mam plan :)

      Usuń
    2. U mnie w warzywniaku z beczki sprzedają, całkiem niezłe, jednak ja od dzieciństwa przyzwyczajona do smaku ogórków otulonych liśćmi czarnej porzeczki. :)

      Usuń
  4. Dla mojej mamy, dla niej teraz pracowity sezon. Lubi eksperymenty w kuchni więc pewnie coś by dla.siebie wybrała

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja taki ogród już mam i korzystam z niego! Ta książka wydaje się być super :=

    OdpowiedzUsuń
  6. w moim domu tylko robi się własne przetwory

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie ma to jak swoje przetwory. Całkowita racja!

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam przetwory, ostatnio pokochałam jednak kręcenie dżemów, konfitur, itd.
    A z książek kulinarnych zaopatruję się wyłącznie w te o weganizmie. :)

    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń