Nigdy nie umieszczałam stosików. Nie dlatego, że nie przybywa mi książek, ale dlatego, że jestem leniwa. Jednak koniec z lenistwem. To, co przyjechało do mnie do połowy lipca - egzemplarze do recenzji, zakupy, prezenty. No dobrze, prezenty zrobiłam sobie sama. Sobie i mojemu synowi.
Prezenty ode mnie dla mnie (urodzinowe) + prezent dla Stasia (i troszkę dla mnie też):
1) "Ostatnia Arystokratka" Evžen Boček
2) "Arystokratka w ukropie" Evžen Boček
3) "Szepty dzieciństwa" Anna Sakowicz
4) "To się da!" Anna Sakowicz
5) "Złodziejka marzeń" Anna Sakowicz
6) "Kołysanki" śpiewa Magda Umer i Grzegorz Turnau
Egzemplarze recenzenckie:
1) "Słońce umiera i tańczy" Ewa Cielesz
2) "Ali&Nino" Kurban Said
3) "Żółta tabletka plus" Anna Sakowicz
4) "Staś i jego tajemnice. Nieśmiertelne baśnie" Joanna Rajch
5) "Tam, gdzie urodził się Orfeusz" Ałbena Grabowska
6) "Emi i Tajny Klub Superdziewczyn" Agnieszka Mielech - 8 tomów
Zakupy:
1) "Sekretne życie zwierząt" - mój pierwszy audiobook!
Tyle dobrego pojawiło się u mnie w tym miesiącu! Niektóre książki już przeczytane, inne cierpliwie czekają na swoją kolej A co zjawiło się ostatnio na Waszych półkach? Czytaliście coś z powyższych pozycji? Warto?
Koniecznie pochwalcie się swoimi nowościami!
wtorek, 25 lipca 2017
niedziela, 23 lipca 2017
"Słońce umiera i tańczy" Ewa Cielesz
"Słońce umiera i tańczy" to pierwszy tom nowej powieści Ewy Cielesz - autorki trylogii "Córka Cieni". Jest to kolejna powieść obyczajowa, którą zdecydowałam się przeczytać.
Główną bohaterką powieści jest Jagoda, która zostaje sama w swoim rodzinnym mieście. Jej ojciec musi wyjechać na dwa lata w delegację do Ameryki Południowej i matka decyduje się pojechać z nim. Przed wyjazdem urządzają córce mieszkanie po babci i zostawiają na koncie pieniądze, z których może korzystać w nagłych wypadkach. Jagoda ma przyjaciółkę Agatę, którą kocha jak siostrę i która jest jej pierwszym powiernikiem i recenzentem obrazów. Pewnego dnia obserwuje w kawiarni niezwykłego chłopaka. Zainspirowana, maluje na konkurs jego portret i nazywa go w myślach swoim Dymitrem. Kiedy jakiś czas później poznają się, okazuje się, że tak naprawdę ma na imię Ochir, ale przyjmuje przezwisko nadane przez Jagodę. Spędzają razem czas, stają się sobie coraz bliżsi. Malarka odkrywa, że na co dzień muzyk mieszka w starej, opuszczonej ruderze i przyjmuje go pod swój dach. Zaczyna się ich wspólna droga, pełna miłości, wzlotów, upadków i problemów - ścierają się światopoglądowo i kulturowo.
W życiu Jagody pojawia się też starszy pan Wiesław, który wprowadza się do jej byłego domu rodzinnego. Nawiązuje się między nim a dziewczyną nić porozumienia, on celebruje jej wizyty, ona opiekuje się nim, jak swoim dziadkiem. Na skutek nagłego pogorszenia zdrowia starszego pana, Jagoda odkrywa jego tajemnicę rodzinną. Przypadkiem zostaje wplątana w sprawę kryminalną i historię jednej miłości.
Na szczególną uwagę zasługuje najmłodsza bohaterka powieści - Amelia, córka kolegi Jagody. Jest to błyskotliwa sześciolatka, której rodzice nie potrafią się porozumieć odnośnie opieki nad córką. Na co dzień zajmuje się nią ojciec, a matka dba o finansowe zabezpieczenie rodziny - głównie wyjeżdżając w delegację i spędzając czas poza domem. Mała nie zna mamy, chociaż bardzo za nią tęskni, a ojciec nie potrafi zrozumieć, dlaczego matka chce mu ją odebrać. Amelia jest cudowną, inteligentną dziewczynką, która zadaje dużo skomplikowanych pytań i uroczo puentuje rozmowy.
Powieść Ewy Cielesz pełna jest niespodziewanych zwrotów akcji. Jagoda nie ma szans na spokojne życie, bo ciągle ktoś organizuje jej czas i dorzuca swoje problemy. Tym samym oprócz skomplikowanej relacji z Ochirem, ma na głowie dziadka i jego tajemnicę, a także walkę o jego spadek, kolegę z małą Amelią i Agatę, na którą spada nieszczęście. W tym wszystkim jest sama, rodzice daleko, a i zawodowo nie bardzo potrafi się odnaleźć. Odkrywa, że życie artysty, bez stałego etatu jest trudne, a kiedy dochodzi do tego życie z drugim artystą, to chwilami ciężko związać koniec z końcem.
Problemy poruszone w książce wydają się bardzo realne, takie jakie mogłyby przydarzyć się każdemu z nas. Związek z człowiekiem innej narodowości, z odmiennym spojrzeniem na życie jest nieprzewidywalny. Kiedy do tego partner ze skromnego muzyka przeradza się w gwiazdę znanej kapeli, życie komplikuje się jeszcze bardziej. Autorka nie boi się trudnych tematów - ciężka choroba, walka o dziecko, o spadek, to tylko niektóre wątki powieści, które splatają się ze sobą w historię od której ciężko się oderwać.
Na uwagę zasługują lekkość pióra autorki i świetnie, konsekwentnie wykreowane postaci. Momenty humorystyczne przeplatają się z emocjonalnymi,, a zwyczajne życie miesza się ze światem show biznesu. I w tym wszystkim musi odnaleźć się młoda dziewczyna, która dopiero uczy się zarabiać na siebie, kochać i walczyć o drugiego człowieka.
Gorąco polecam każdemu, kto lubi powieści obyczajowe. Chociaż to pozornie lekka lektura, to jednak porusza ważne tematy i w ładny sposób opisuje uczucia i emocje.
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Axis Mundi.
Główną bohaterką powieści jest Jagoda, która zostaje sama w swoim rodzinnym mieście. Jej ojciec musi wyjechać na dwa lata w delegację do Ameryki Południowej i matka decyduje się pojechać z nim. Przed wyjazdem urządzają córce mieszkanie po babci i zostawiają na koncie pieniądze, z których może korzystać w nagłych wypadkach. Jagoda ma przyjaciółkę Agatę, którą kocha jak siostrę i która jest jej pierwszym powiernikiem i recenzentem obrazów. Pewnego dnia obserwuje w kawiarni niezwykłego chłopaka. Zainspirowana, maluje na konkurs jego portret i nazywa go w myślach swoim Dymitrem. Kiedy jakiś czas później poznają się, okazuje się, że tak naprawdę ma na imię Ochir, ale przyjmuje przezwisko nadane przez Jagodę. Spędzają razem czas, stają się sobie coraz bliżsi. Malarka odkrywa, że na co dzień muzyk mieszka w starej, opuszczonej ruderze i przyjmuje go pod swój dach. Zaczyna się ich wspólna droga, pełna miłości, wzlotów, upadków i problemów - ścierają się światopoglądowo i kulturowo.
W życiu Jagody pojawia się też starszy pan Wiesław, który wprowadza się do jej byłego domu rodzinnego. Nawiązuje się między nim a dziewczyną nić porozumienia, on celebruje jej wizyty, ona opiekuje się nim, jak swoim dziadkiem. Na skutek nagłego pogorszenia zdrowia starszego pana, Jagoda odkrywa jego tajemnicę rodzinną. Przypadkiem zostaje wplątana w sprawę kryminalną i historię jednej miłości.
Na szczególną uwagę zasługuje najmłodsza bohaterka powieści - Amelia, córka kolegi Jagody. Jest to błyskotliwa sześciolatka, której rodzice nie potrafią się porozumieć odnośnie opieki nad córką. Na co dzień zajmuje się nią ojciec, a matka dba o finansowe zabezpieczenie rodziny - głównie wyjeżdżając w delegację i spędzając czas poza domem. Mała nie zna mamy, chociaż bardzo za nią tęskni, a ojciec nie potrafi zrozumieć, dlaczego matka chce mu ją odebrać. Amelia jest cudowną, inteligentną dziewczynką, która zadaje dużo skomplikowanych pytań i uroczo puentuje rozmowy.
Powieść Ewy Cielesz pełna jest niespodziewanych zwrotów akcji. Jagoda nie ma szans na spokojne życie, bo ciągle ktoś organizuje jej czas i dorzuca swoje problemy. Tym samym oprócz skomplikowanej relacji z Ochirem, ma na głowie dziadka i jego tajemnicę, a także walkę o jego spadek, kolegę z małą Amelią i Agatę, na którą spada nieszczęście. W tym wszystkim jest sama, rodzice daleko, a i zawodowo nie bardzo potrafi się odnaleźć. Odkrywa, że życie artysty, bez stałego etatu jest trudne, a kiedy dochodzi do tego życie z drugim artystą, to chwilami ciężko związać koniec z końcem.
Problemy poruszone w książce wydają się bardzo realne, takie jakie mogłyby przydarzyć się każdemu z nas. Związek z człowiekiem innej narodowości, z odmiennym spojrzeniem na życie jest nieprzewidywalny. Kiedy do tego partner ze skromnego muzyka przeradza się w gwiazdę znanej kapeli, życie komplikuje się jeszcze bardziej. Autorka nie boi się trudnych tematów - ciężka choroba, walka o dziecko, o spadek, to tylko niektóre wątki powieści, które splatają się ze sobą w historię od której ciężko się oderwać.
Na uwagę zasługują lekkość pióra autorki i świetnie, konsekwentnie wykreowane postaci. Momenty humorystyczne przeplatają się z emocjonalnymi,, a zwyczajne życie miesza się ze światem show biznesu. I w tym wszystkim musi odnaleźć się młoda dziewczyna, która dopiero uczy się zarabiać na siebie, kochać i walczyć o drugiego człowieka.
Gorąco polecam każdemu, kto lubi powieści obyczajowe. Chociaż to pozornie lekka lektura, to jednak porusza ważne tematy i w ładny sposób opisuje uczucia i emocje.
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Axis Mundi.
środa, 5 lipca 2017
"Zginęła mi sosna" Katarzyna Ryrych
Zauważyłam, że coraz mniej ciągnie mnie do moich ulubionych gatunków literackich. Kryminały i thrillery leżą odłogiem, a coraz częściej na mojej półce lądują powieści obyczajowe. Dokładnie te, których przecież nie lubię.
"Zginęła mi sosna" Katarzyny Ryrych, to jedna z tych pozycji, na którą jeszcze niedawno wcale nie zwróciłabym uwagi. I popełniłabym naprawdę duży błąd, bo to bardzo dobra książka. Historia dwóch sióstr - Matyldy i Julii, a właściwie jednej z nich, młodszej, która przez całe życie próbuje wyjść z cienia starszej.
Matylda od małego stara się walczyć o zainteresowanie wszystkich dookoła. Siostra ją lekceważy, chłopiec z sąsiedztwa też, matka ewidentnie woli swoją pierworodną. Tak naprawdę tylko ojciec interesuje się nią i jej życiem, widzi to, co umyka innym. W szkole uchodzi za kujona, kiedy udaje jej się poślubić miłość swojego życia - małżeństwo nie jest takie, jak sobie wyobrażała. Julia psuje wszystko, nawet wtedy, gdy miesiącami nie ma jej w domu.
Siedemdziesięcioletnia Matylda wychowuje swoją wnuczkę, której rodzice wyjechali za granicę do pracy. Zastanawia się czy jej życie miało sens i przywołuje historie, które układają się w powieść. Postanawia wziąć udział w konkursie, chociaż pisanie książki jest dla niej bardziej terapią niż chęcią osiągnięcia sławy i zysku. Wychowanie małej dziewczynki sprawia jej trudność - Bisia mówi językiem współczesnej młodzieży, a także zadaje niewygodne i trudne pytania. Jej obecność dodaje powieści uroku i humorystycznego zabarwienia. Przywoływanie wspomnień jest dla Matyldy bolesne, uświadamia sobie, ile niesprawiedliwości ją spotkało i jak często miała podcinane skrzydła. Marzyła o idealnym, szczęśliwym małżeństwie, ale to nigdy takie nie było - zawsze między nią a mężem stała Julia. Matylda chciała być w domu równorzędnym partnerem do rozmów, a także osobą towarzyszącą na imprezach firmowych - w zamian była idealną panią nieidealnego domu, matką dwójki dzieci i córką, na którą matka nigdy nie zwracała większej uwagi.
Akcja książki toczy się na kilku płaszczyznach, a teraźniejszość miesza się z przeszłością. Wspomnienia Matyldy pozwalają nam poznać jej największe marzenia, ukryte pragnienia i błędy, których bała się popełnić. Autorka fantastycznie kreuje postaci, a całą historię przestawia przystępnym językiem. Czyta się dobrze, całość ciekawi i tylko zastanawiające jest niedokończenie kilku wątków. Czyżby w planach była kolejna część?
Jeśli tak, to na pewno się skuszę. I polecam tę powieść każdemu, kto lubi obyczajówki i każdemu, kto nie lubi, ale chciałby polubić. Jest to mój drugi kontakt z powieścią Katarzyny Ryrych i druga naprawdę pozytywna opinia.
Za książkę dziękuję portalowi granice.pl.
"Zginęła mi sosna" Katarzyny Ryrych, to jedna z tych pozycji, na którą jeszcze niedawno wcale nie zwróciłabym uwagi. I popełniłabym naprawdę duży błąd, bo to bardzo dobra książka. Historia dwóch sióstr - Matyldy i Julii, a właściwie jednej z nich, młodszej, która przez całe życie próbuje wyjść z cienia starszej.
Matylda od małego stara się walczyć o zainteresowanie wszystkich dookoła. Siostra ją lekceważy, chłopiec z sąsiedztwa też, matka ewidentnie woli swoją pierworodną. Tak naprawdę tylko ojciec interesuje się nią i jej życiem, widzi to, co umyka innym. W szkole uchodzi za kujona, kiedy udaje jej się poślubić miłość swojego życia - małżeństwo nie jest takie, jak sobie wyobrażała. Julia psuje wszystko, nawet wtedy, gdy miesiącami nie ma jej w domu.
Siedemdziesięcioletnia Matylda wychowuje swoją wnuczkę, której rodzice wyjechali za granicę do pracy. Zastanawia się czy jej życie miało sens i przywołuje historie, które układają się w powieść. Postanawia wziąć udział w konkursie, chociaż pisanie książki jest dla niej bardziej terapią niż chęcią osiągnięcia sławy i zysku. Wychowanie małej dziewczynki sprawia jej trudność - Bisia mówi językiem współczesnej młodzieży, a także zadaje niewygodne i trudne pytania. Jej obecność dodaje powieści uroku i humorystycznego zabarwienia. Przywoływanie wspomnień jest dla Matyldy bolesne, uświadamia sobie, ile niesprawiedliwości ją spotkało i jak często miała podcinane skrzydła. Marzyła o idealnym, szczęśliwym małżeństwie, ale to nigdy takie nie było - zawsze między nią a mężem stała Julia. Matylda chciała być w domu równorzędnym partnerem do rozmów, a także osobą towarzyszącą na imprezach firmowych - w zamian była idealną panią nieidealnego domu, matką dwójki dzieci i córką, na którą matka nigdy nie zwracała większej uwagi.
Akcja książki toczy się na kilku płaszczyznach, a teraźniejszość miesza się z przeszłością. Wspomnienia Matyldy pozwalają nam poznać jej największe marzenia, ukryte pragnienia i błędy, których bała się popełnić. Autorka fantastycznie kreuje postaci, a całą historię przestawia przystępnym językiem. Czyta się dobrze, całość ciekawi i tylko zastanawiające jest niedokończenie kilku wątków. Czyżby w planach była kolejna część?
Jeśli tak, to na pewno się skuszę. I polecam tę powieść każdemu, kto lubi obyczajówki i każdemu, kto nie lubi, ale chciałby polubić. Jest to mój drugi kontakt z powieścią Katarzyny Ryrych i druga naprawdę pozytywna opinia.
Za książkę dziękuję portalowi granice.pl.
wtorek, 20 czerwca 2017
"Cień jabłoni" Wojciech Szlęzak
"Cień jabłoni" Wojciecha Szlęzaka to powieść o ludziach, którzy próbują odnaleźć siebie. Udają się w tym celu w sentymentalne podróże w przeszłość - a fizycznie wracają do miejsca, które było im bliskie w przeszłości.
Dwaj mężczyźni przyjeżdżają do malutkiej miejscowości. Ich spotkanie jest przypadkowe - starszy pan prosi młodszego od siebie nieznajomego o pomoc przy wrzuceniu węgla. Pozornie błaha sprawa, a skutkuje godzinami wspólnych rozmów. Chociaż.. czy rozmów? To bardziej monolog, spowiedź starszego z nich, który próbuje odnaleźć sens życia. Szuka w swoich wspomnieniach czegoś, co pozwoli mu zaznać spokoju. Opowiada o wszystkim - o swojej pracy, o tym, jak stał się biznesmenem i jakie troski przynosiło mu prowadzenie sieci sklepów. Zwierza się z rzeczy błahych, jak i też najbardziej osobistych. Poznajemy historię jego wielkiej miłości do Anny - historię burzliwą, która obfitowała w liczne wzloty i upadki, a która skończyła się w sposób bolesny i wymagający poświęcenia. Porusza też czytelnika opowieścią o swoim przyjacielu, który zaginął na kilka lat, a którego odnalezienie było jeszcze trudniejsze niż wieść o zniknięciu, bowiem stracił pamięć i nie poznawał nikogo - nawet swojego syna. Starszy z mężczyzn przyznaje, że jest poetą, chociaż pisanie zakończył dawno temu, przybliża jednak wszystkie okoliczności powstania jego pierwszego tomiku wierszy.
Wiele historii z różnych etapów życia przeplata się ze sobą i pokazuje, co tak naprawdę ukształtowało tego mężczyznę, co spowodowało, że dziś mieszka na odludziu sam jak palec i próbuje poukładać swoje życie. W tle opowieści poznajemy życie w małej mieścinie - młodszy z mężczyzn przybywa do rodzinnej miejscowości i razem z ojcem oporządza ule. Dodatkowo wykonuje takie czynności, które należy wykonywać we własnym gospodarstwie - zbiera orzechy czy jabłka. W wolnej chwili pokazuje obraz współczesnego Górnego, w którym życie płynie leniwie - mieszkańcy rozkoszują się piękną, złotą jesienią, ekipa z miasta prowadzi prace odkrywkowe a życiem tętni jedynie podrzędny pub.
Nie jest to książka, którą czyta się z zapartym tchem. Nie ma wartkiej akcji pełnej zwrotów wydarzeń. Zawiera jednak dużo przemyśleń przy których można się na chwilkę zatrzymać i wspomnień, które przywołują na myśl własną młodość, nieporadność czy chęć zwojowania świata. Autor pisze dobrze, nie przeciąga i nie przynudza, dlatego książka ta jest naprawdę miłą odskocznią od przepełnionych akcją powieści.
Za egzemplarz dziękuję Autorowi.
Dwaj mężczyźni przyjeżdżają do malutkiej miejscowości. Ich spotkanie jest przypadkowe - starszy pan prosi młodszego od siebie nieznajomego o pomoc przy wrzuceniu węgla. Pozornie błaha sprawa, a skutkuje godzinami wspólnych rozmów. Chociaż.. czy rozmów? To bardziej monolog, spowiedź starszego z nich, który próbuje odnaleźć sens życia. Szuka w swoich wspomnieniach czegoś, co pozwoli mu zaznać spokoju. Opowiada o wszystkim - o swojej pracy, o tym, jak stał się biznesmenem i jakie troski przynosiło mu prowadzenie sieci sklepów. Zwierza się z rzeczy błahych, jak i też najbardziej osobistych. Poznajemy historię jego wielkiej miłości do Anny - historię burzliwą, która obfitowała w liczne wzloty i upadki, a która skończyła się w sposób bolesny i wymagający poświęcenia. Porusza też czytelnika opowieścią o swoim przyjacielu, który zaginął na kilka lat, a którego odnalezienie było jeszcze trudniejsze niż wieść o zniknięciu, bowiem stracił pamięć i nie poznawał nikogo - nawet swojego syna. Starszy z mężczyzn przyznaje, że jest poetą, chociaż pisanie zakończył dawno temu, przybliża jednak wszystkie okoliczności powstania jego pierwszego tomiku wierszy.
Wiele historii z różnych etapów życia przeplata się ze sobą i pokazuje, co tak naprawdę ukształtowało tego mężczyznę, co spowodowało, że dziś mieszka na odludziu sam jak palec i próbuje poukładać swoje życie. W tle opowieści poznajemy życie w małej mieścinie - młodszy z mężczyzn przybywa do rodzinnej miejscowości i razem z ojcem oporządza ule. Dodatkowo wykonuje takie czynności, które należy wykonywać we własnym gospodarstwie - zbiera orzechy czy jabłka. W wolnej chwili pokazuje obraz współczesnego Górnego, w którym życie płynie leniwie - mieszkańcy rozkoszują się piękną, złotą jesienią, ekipa z miasta prowadzi prace odkrywkowe a życiem tętni jedynie podrzędny pub.
Nie jest to książka, którą czyta się z zapartym tchem. Nie ma wartkiej akcji pełnej zwrotów wydarzeń. Zawiera jednak dużo przemyśleń przy których można się na chwilkę zatrzymać i wspomnień, które przywołują na myśl własną młodość, nieporadność czy chęć zwojowania świata. Autor pisze dobrze, nie przeciąga i nie przynudza, dlatego książka ta jest naprawdę miłą odskocznią od przepełnionych akcją powieści.
Za egzemplarz dziękuję Autorowi.
sobota, 27 maja 2017
"Skrzat" Waldemar Cichoń
"Skrzat" Waldemara Cichonia to przesympatyczna opowieść o chłopcu Tomku, który w trakcie leśnej wędrówki znajduje skrzata Rymosłowa. Ich pierwsze spotkanie nie jest wcale przyjemne, ponieważ mały łapserdak przypadkiem demoluje skrzaci domek. Postanawia tymczasowo przygarnąć Rymosława, organizuje mu posłanie i określa reguły, których muszą się trzymać, żeby nikt nie odkrył ich tajemnicy. Skrzat jest uroczym, małym stworzeniem, które wszystkie swoje wypowiedzi ubiera w rymy. Potrafi czytać w myślach, pojawiać się i znikać, a także nauczyć najbardziej leniwego kota grać w szachy. Niestety też psoci - przez co pakuje chłopca w liczne kłopoty.
Tomek ma 12 lat i nie lubi się uczyć. Chce zostać piłkarzem i robić karierę za granicą. Zachowuje się jak typowy nastolatek - nie chce uchodzić za kujona, łapie słabe oceny i z niechęcią odrabia pracę domową. Obcowanie ze skrzatem pakuje go w poważne, szkolne tarapaty. Niesforny przyjaciel chowa się w jego plecaku i zaczyna rymować na lekcji polskiego, co zwraca uwagę nauczycielki. Żeby wybrnąć z niezręcznej sytuacji, Tomek przekonuje wszystkich, że to on rymuje i wygłasza fraszkę o swoim koledze. W zamian dostaje piątkę z aktywności, ale też w następstwie tego zdarzenia zostaje wytypowany do konkursu poetyckiego. A takie wyróżnienie gryzie się z jego postrzeganiem szkolnej rzeczywistości. Oburza się na Rymosława, ale korzysta z jego dobrych rad przed konkursem i zrezygnowany bierze w nim udział.
Autor z niezwykłą łatwością i lekkością dociera do najmłodszych czytelników. Język książeczki jest bardzo przystępny, a przygody Tomka i Rymosława autor opowiada w sposób ciekawy. Ładne wydanie, miły w dotyku papier, a także kolorowe ilustracje - dodają książce uroku i przyciągają uwagę dziecka. Dodatkowo urzeka połączenie postaci ze świata fantasy z akcją, która osadzona została w naszej codzienności. Dom, szkoła, wakacje i w tym wszystkim skrzat Rymosław - w którego przecież nikt nie wierzy!
Dla kogo jest ta książeczka? Dla wszystkich dzieci, które kochają dobre, zabawne historie - takie, które uczą i takie, które bawią. A także dla wszystkich rodziców, którym znudziła się już poważna - dorosła literatura i mają ochotę na oderwanie od rzeczywistości. Pierwszy tom "Skrzata" to bardzo udana pozycja i z niecierpliwością czekam na kolejne części.
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Żwakowskie. Śląscy Blogerzy Książkowi objęli "Skrzata" patronatem medialnym.
A od siebie dodam jeszcze tylko, że przerwa w publikacji postów, a także wcześniejszy spadek aktywności spowodowane były pojawieniem się - najpierw pod sercem, potem w ramionach - mojego prywatnego, cudownego skrzata. Teraz, jak już się zapoznaliśmy, oswoiliśmy ze sobą i dogadaliśmy, częstotliwość dodawania postów będzie większa.
Tomek ma 12 lat i nie lubi się uczyć. Chce zostać piłkarzem i robić karierę za granicą. Zachowuje się jak typowy nastolatek - nie chce uchodzić za kujona, łapie słabe oceny i z niechęcią odrabia pracę domową. Obcowanie ze skrzatem pakuje go w poważne, szkolne tarapaty. Niesforny przyjaciel chowa się w jego plecaku i zaczyna rymować na lekcji polskiego, co zwraca uwagę nauczycielki. Żeby wybrnąć z niezręcznej sytuacji, Tomek przekonuje wszystkich, że to on rymuje i wygłasza fraszkę o swoim koledze. W zamian dostaje piątkę z aktywności, ale też w następstwie tego zdarzenia zostaje wytypowany do konkursu poetyckiego. A takie wyróżnienie gryzie się z jego postrzeganiem szkolnej rzeczywistości. Oburza się na Rymosława, ale korzysta z jego dobrych rad przed konkursem i zrezygnowany bierze w nim udział.
Autor z niezwykłą łatwością i lekkością dociera do najmłodszych czytelników. Język książeczki jest bardzo przystępny, a przygody Tomka i Rymosława autor opowiada w sposób ciekawy. Ładne wydanie, miły w dotyku papier, a także kolorowe ilustracje - dodają książce uroku i przyciągają uwagę dziecka. Dodatkowo urzeka połączenie postaci ze świata fantasy z akcją, która osadzona została w naszej codzienności. Dom, szkoła, wakacje i w tym wszystkim skrzat Rymosław - w którego przecież nikt nie wierzy!
Dla kogo jest ta książeczka? Dla wszystkich dzieci, które kochają dobre, zabawne historie - takie, które uczą i takie, które bawią. A także dla wszystkich rodziców, którym znudziła się już poważna - dorosła literatura i mają ochotę na oderwanie od rzeczywistości. Pierwszy tom "Skrzata" to bardzo udana pozycja i z niecierpliwością czekam na kolejne części.
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Żwakowskie. Śląscy Blogerzy Książkowi objęli "Skrzata" patronatem medialnym.
A od siebie dodam jeszcze tylko, że przerwa w publikacji postów, a także wcześniejszy spadek aktywności spowodowane były pojawieniem się - najpierw pod sercem, potem w ramionach - mojego prywatnego, cudownego skrzata. Teraz, jak już się zapoznaliśmy, oswoiliśmy ze sobą i dogadaliśmy, częstotliwość dodawania postów będzie większa.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





