czwartek, 16 lipca 2015

Pop-papka, czyli o kondycji polskiej piosenki słów kilka...

Ostatnimi czasy słucham jednej z komercyjnych stacji radiowych. 2 lata pracowałam w ciszy, więc jest to miła i wręcz pożądana odmiana. Jednak chwilami popadam w zadumę nad kondycją polskiej piosenki...
Jest taki jeden, można powiedzieć, że mój ulubiony utwór, który poza skoczną i wpadającą w ucho melodią ma też (o zgrozo!) tekst. I ten tekst intryguje. Na początku myślałam, że chodzi jedynie o to, że u jubilera drogo, więc luby lubej przytargał kamień w podarku. I tyle. A tu jednak nie. Okazuje się, że pieśń ta ma przesłanie, bo dziewczę wzgardziło kamieniem, a kamień był ze złota! Obdarowujący zabrał go zatem sobie i teraz jest bogaty, a lubej może kupić co najwyżej kwiatek za 5zł, którego tak się domagała. Trzy wersy treści, a wyśpiewane 3 zwrotki i 6 razy refren. I piosenka-zapychacz-czasu jak znalazł.



Jest też taki twór (absolutnie nie utwór, i nie piosenka!), który puszczają nawet kilka razy dziennie​. I co się okazuje... okazuje się, że to absolutny numer jeden na wszystkich listach przebojów. Tekstu nie ma. Znaczy coś tam jest, ale wygląda, jakby został wygenerowany przez program. Zbitki słów i nic ponad to.
"Na ciele rozmażę z mych łez tatuaże,
dwa metry ma strach, nie wolno się bać.
A szyfry, pułapki w słowach zostawię.
Pokonać chcesz nas - nie zostanę" (hmmmm?)
Dalej jest, że ona jakiegoś jego nie chce, że on też nie chciał jej, ale za to ma ją nauczyć od nowa (dla wzmocnienia efektu dowiadujemy się czego ma ją nauczyć dopiero po wysłuchaniu całości). Dziewczynę męczy myśl, że nie zdąży, a on się oddala z każdym słowem... Pozostaje pytanie: no to go nie chce, czy chce, czy co? To dzieło-arcy ma dodatkowy problem w postaci fatalnej dykcji wokalistki. Musiałam się wczytać w refren, żeby w ogóle zrozumieć, cóż ona śpiewa, bo bez tego kodowałam jedynie "blebleble ponad, blebleble od nowa".



Moje serce raduje się za każdym razem, kiedy słyszy coś naprawdę wartego posłuchania. A bywa tak, oj bywa. Czasem zaplącze się w otchłani popowej papki jakiś Perfect, albo Gawliński i wtedy robi się cieplej na duszy. Dziś słyszałam Perfect. I cudowną piosenkę "Niepokonani".


I odetchnęłam z ulgą. Można ułożyć tekst, który składa się z więcej niż trzech zwrotów, który ma sens, przesłanie, zmusza do zadumy, wzrusza, a na dodatek nie posiada refrenu będącego zbitkiem 10 słów wyśpiewanych jedyne 13 razy. Szkoda tylko, że coraz mniej piosenek pisze się właśnie tak.

"Gdy ktoś, kto mi jest światełkiem
Gaśnie nagle w biały dzień
Gdy na drodze za zakrętem
Przeznaczenie spotka mnie
Czy w bezsilnej złości łykając żal
Dać się powalić
Czy się każdą chwilą bawić
Aż do końca wierząc, że
Los inny mi pisany jest." 

1 komentarz:

  1. Utwór Eneja mnie ujął. Głębią zawartą w tym arcydziele. Najbardziej podobała mi się końcówka :). Muzycznie (jak na ich ligę) nieźle nawet :). Natomiast TWORU nr 2 nie udało mi się przesłuchać do końca. Mimo najszczerszych chęci. Nic nie poradzę, że mam alergię na takie "twory". Z tego co udało mi się usłyszeć to tak: tekst faktycznie wygląda na stworzony w jakimś progranie komputerowym. Głos "wokalistki" i "muzyka" są niezbitym dowodem na to, że o dobry utwór w tych ciekawych czasach coraz trudniej. Niestety. I dlatego najlepszym wyjściem jest unikanie jak ognia komercyjnych stacji radiowych. W Publicznym Radiu (program 1 albo 3) jeśli już się trafiają takie dziwactwa jak Sarsa to nie kilka razy dziennie ten sam "utwór".

    OdpowiedzUsuń