poniedziałek, 4 maja 2015

"Uczeń Skrytobójcy" Robin Hobb

Do przeczytania "Ucznia Skrytobójcy" skłoniły mnie pozytywne opinie o książce, a także fakt, że dawno nie miałam do czynienia z pozycją z gatunku fantasy. I pierwsza obserwacja: świat przedstawiony nie jest w tym utworze wypełniony magią do granic możliwości. Nie ma elfów, trolli i skrzatów. Nie ma też aniołów, nawet tych upadłych. Są za to ludzie - z ludzkimi uczuciami, emocjami i potrzebami, którzy tylko od czasu do czasu wnikają sobie i swoim zwierzakom w umysły.

Mały chłopiec, syn księcia Rycerskiego z nieprawego łoża, zostaje przyprowadzony na zamek. Nikt nie wie, co z nim zrobić, więc ostatecznie trafia do stajni, gdzie opiekuje się nim koniuszy Burs. Istnieje między nimi bardzo silna więź, mimo że Burs potrafi być bardzo nieprzyjemny, ostry i nie okazuje serdeczniejszych uczuć swemu podopiecznemu. Zabrania mu też korzystania z sztuki Rozumienia, dzięki której może wnikać w umysły zwierząt i współodczuwać z nimi. Kiedy przyłapuje małego na takich praktykach z ukochanym psiakiem, pozbywa się zwierzaka. Burs nadaje chłopcu imię Bastard, co znaczy bękart i taki tytuł powszechnie używają w odniesieniu do małego na zamku. Bastard jako syn księcia, przyjmuje nauki - uczy się czytać, pisać, a także posługiwać Mocą. Jednak jego najważniejszym nauczycielem jest Cierń, który uczy chłopca skrytobójstwa - ma on zabijać tak, żeby nikt go nie nakrył. W ten sposób staje się narzędziem w rękach swojego pana. Jako młody chłopiec przeżywa też liczne problemy wieku cielęcego - od pierwszych psot, po pierwsze porywy miłosne.Uczy się przywiązania, ciężkiej pracy, przyjaźni i miłości, wykonuje wszystkie zadania zlecone mu przez opiekunów. Aż w końcu zostaje powierzona mu pewna ważna misja...

Książkę czyta się bardzo dobrze. Nie ma w niej porywającej akcji, miejscami nawet ciągnie się, ale całość jest przyjemna w odbiorze i ciekawi. Świat Bastarda przedstawiony jest w bardzo przyjazny sposób, postaci mają świetnie nakreślone, wyraźne charaktery. Może poza Bastardem, który jest dość rozlazły i nieporadny, ale to można w sumie zrzucić na jego młody wiek. Za to strasznie przypadły mi do gustu, nie dające się jednoznacznie scharakteryzować postaci - Brus, Cierń i Błazen - troje tajemniczych i tak różnych bohaterów, których łączy troska o książęcego bękarta.

Polecam wszystkim miłośnikom literatury fantasy, a także tym, którzy chcieliby dopiero rozpocząć przygodę z gatunkiem. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz