poniedziałek, 13 lipca 2015

"Trzydziesta pierwsza" Katarzyna Puzyńska

Usiadłam do napisania recenzji "Trzydziestej pierwszej", zadumałam się na chwilę i pierwszy raz od dawien dawna nie wiem, co tak naprawdę sądzę o książce. Rzadko mi się to zdarza. Niewątpliwie jest to powieść, którą czytałam z ochotą. Trzeci tom sagi, więc i bohaterowie znani, i sentymentu morze, i chęć sprawdzenia, czy i tym razem popłyną jedynie zachwyty. Nie popłyną. Znaczy nie jedynie, bo zachwytów garść też będzie.

Tym razem do Lipowa przybywa naukowiec Jerzy Grala, żeby zbadać Cichy Zakątek - miejsce, w którym w przeszłości znajdowała się osada sekty Witalisa Sobieraja. Mieszkańcy wiele lat temu popełnili w niej zbiorowe samobójstwo i nikt więcej się w tym miejscu nie osiedlił. Dodatkowo jeden z policjantów bierze urlop ojcowski, a na jego miejsce przybywa Emilia Strzałkowska, która wraz z synem dołącza do lipowskiej społeczności. Tak naprawdę od początku powieść toczy się wielowątkowo, autorka powraca do pożaru, w którym bohaterską śmierć ponieśli policjanci. Próbowali oni uratować swoją koleżankę po fachu i jej siostrę. Na wolność wychodzi człowiek, skazany 15 lat temu za podpalenie, co wywołuje poruszenie, wzburzenie i przywołuje wspomnienia wśród licznych mieszkańców małej wioski. Przez karty powieści przewijają się znalezione kości, zwłoki, kolejne podpalenie i dwójka dzieci, która próbuje bawić się w detektywów. Tło wydarzeń wypełnia świąteczna atmosfera, bohaterowie nucą kolędy i spotykają się przy suto zastawionych stołach, które uginają się nie tylko od jedzenia, ale też od ujawnianych przy nich tajemnic. Okazuje się, że prawe i szanowane osoby mają swoje mroczne tajemnice, a potępiani i źli bohaterowie nie do końca są tacy, za jakich się ich powszechnie uważa.

Jeżeli idzie o zachwyty. Przede wszystkim pani Puzyńska ma lekkie pióro, co też przekłada się na odbiór całości. Czyta się sprawnie, książki nie męczą i człowiek nie wie, kiedy pochłonął ponad 500 stron. Poza tym autorka wprowadza wiele wątków, zazębia je, ale żadnego nie pozostawia bez wytłumaczenia i rozwiązania. Wszystko jest po coś. I to też wielki plus. Mocnym punktem powieści jest postać Tytusa Weissa, który musi uporać się z przeszłością i nauczyć się żyć w teraźniejszości. Bardzo dobra scena na komisariacie, kiedy przedstawia wydarzenia sprzed lat. Naukowiec Jerzy Grala, to też całkiem dobrze napisana postać. Zaskoczeniem dla mnie było, że nie okazał się tym, za kogo go pierwotnie wzięłam. Ogromny plus za wprowadzenie motywu sekty, a także opisy jej działania, rządów Sobieraja, czy traktowania dzieci. Bardzo zgrabnie wpleciony wątek, który wyróżnia tę powieść na tle innych.

Jeżeli chodzi o to, co gdzieś tam zazgrzytało mi między wierszami... Przede wszystkim nie rozumiem pisowni "Kobieta zza Skrzyni" i "Lochy". Po co to poszło wielką literą pozostaje dla mnie ogromną zagadką. Dodatkowo w pewnym momencie miałam wrażenie, że jeśli jeszcze raz w tekście pojawi się "chłopiec w ciele mężczyzny" to zacznę krzyczeć. Nie przeszkadza mi nagminne tytułowanie policjantów, czy stosowanie do każdego bohatera imienia i nazwiska, ale obiektywnie patrząc jest tego za dużo i przydałyby się zamienniki. Jednak to mnie nie razi, wręcz jest czymś mocno charakterystycznym u pani Kasi. "Chłopiec w ciele mężczyzny" za to raził mnie okrutnie. Trochę przeszkadzały mi też aluzje do przeszłości Emilii Strzałkowskiej, ale to głównie dlatego, że jak na mój gust wątek ten wprowadził za dużo z telenoweli. Pogodziłam się jednak z tym, że to typowa saga obyczajowa z dobrze rozbudowanymi i wbudowanymi wątkami kryminalnymi, a nie kryminały z zarysowanymi wątkami obyczajowymi i z takim nastawieniem siadam do kolejnych części. Dzięki temu książki spełniają moje oczekiwania. I prawdopodobniej dalej będą spełniać, bo wsiąkłam w Lipowo i trudno byłoby mi z niego zrezygnować.

Polecam, bo książka jest naprawdę sympatyczna i wyśmienicie relaksuje. Zalecam też uodpornić się na zwrot "chłopiec w ciele mężczyzny", bo bez tego ani rusz. Mam nadzieję, że kolejne części też będą takie dobre i już nie mogę doczekać się, kiedy do mojej biblioteki zawita "Z jednym wyjątkiem".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz